Koszmar w bloku przy ulicy Junoszy. Agresor rzucił się z nożem na własnego ojca, w mieszkaniu odkręcił gaz

2026-03-08 9:39

Mieszkańcy lubelskiej dzielnicy Rury najedli się mnóstwo strachu. Zdesperowany 40-latek odkręcił zawory z gazem i zapowiedział wysadzenie całego budynku mieszkalnego w powietrze. Zanim uciekł przez okno przed interweniującymi służbami, zdążył jeszcze zaatakować policjantów ostrymi narzędziami.

Koszmar w bloku przy ulicy Junoszy. Agresor rzucił się z nożem na własnego ojca, w mieszkaniu odkręcił gaz

i

Autor: Lubelska Policja/ Materiały prasowe

Lublin: Akcja służb przy ulicy Junoszy po groźbach wysadzenia bloku

Środowe popołudnie 4 marca przyniosło chwile strachu lokatorom budynku w Lublinie. Służby odebrały wezwanie dotyczące pobudzonego człowieka trzymającego niebezpieczne narzędzie. Ze zgłoszenia wynikało, że wokół otwartych drzwi jego mieszkania czuć ulatniający się gaz.

Na miejsce błyskawicznie przyjechały radiowozy, wozy straży pożarnej oraz karetka pogotowia. Powaga sytuacji wymagała natychmiastowej reakcji służb.

40-latek zaatakował własnego ojca. Rzucał nożami w policjantów

Mundurowi od razu zauważyli awanturnika w oknie. Na widok radiowozów mężczyzna zaczął ciskać w funkcjonariuszy niebezpiecznymi przedmiotami. Wściekły 40-latek wykrzykiwał do mundurowych, że pozbawi ich życia.

Jak ustalili policjanci, napastnik chwilę wcześniej najpierw wpadł w furię w obecności rodziców i zranił ojca nożem, a następnie odkręcił instalację gazową, chcąc doprowadzić do potężnej eksplozji.

- Kiedy kolejni policjanci próbowali wejść do mieszkania, mężczyzna wybiegł na klatkę i zaczął rzucać w mundurowych m.in. szklanymi przedmiotami. Ponadto groził, że jest oblany benzyną i zagroził policjantom śmiercią - przekazała nadkom. Anna Kamola z Lubelskiej Policji.

Do interwencji ściągnięto funkcjonariuszy wyposażonych w ochronne tarcze. To pozwoliło mundurowym bezpiecznie ewakuować starsze małżeństwo i oddać poszkodowanych w ręce ratowników medycznych.

Ewakuacja przez okno nie pomogła. Psy tropiące namierzyły uciekiniera

Gdy policjanci weszli do mieszkania, 40-latka już tam nie było. Awanturnik zdołał uciec z mieszkania przez okno, co uruchomiło poszukiwania z udziałem psów tropiących. Chwilę później funkcjonariusze namierzyli uciekiniera na sąsiedniej ulicy i zakuli go w kajdanki. Badanie pijanego agresora potwierdziło u niego obecność alkoholu we krwi.

Prokuratura w Lublinie stawia zarzuty. Sprawcy grozi osiem lat więzienia

W piątek (6 marca) zatrzymany trafił przed oblicze prokuratora, a potem prosto do sądu. Zapadła stanowcza decyzja, że kolejne trzy miesiące napastnik posiedzi w areszcie tymczasowym jako zabezpieczenie procesu.

- 40-latek był w przeszłości notowany w policyjnych kartotekach za przestępstwa narkotykowe. Tym razem odpowie za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji gazu oraz pożaru, kierowanie gróźb wobec funkcjonariuszy, znęcanie się nad rodzicami oraz naruszenie czynności narządu ciała jednego z nich. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności - przekazała nadkom. Anna Kamola.

Szukają morderców sprzed 40 lat