Włamanie pod Radzyniem Podlaskim. 27-latek zjadł kiełbasę i zasnął w cudzym łóżku

2026-02-23 9:32

Zgłoszenie, które odebrali policjanci z Radzynia Podlaskiego, brzmiało nieprawdopodobnie. W jednym z domów we wsi Płudy obcy mężczyzna nie tylko się włamał, ale też poczęstował jedzeniem z lodówki, przebrał w ubrania właściciela i uciął sobie drzemkę. Zatrzymany 27-latek był trzeźwy, a swoje zachowanie tłumaczył w sposób, który wprawił funkcjonariuszy w osłupienie.

  • Mieszkaniec powiatu radzyńskiego, 27-letni Karol N., włamał się do prywatnego domu w miejscowości Płudy.
  • Intruz zniszczył bramę wjazdową oraz drzwi, powodując straty wycenione na 5 tysięcy złotych.
  • Po wejściu do środka poczęstował się kiełbasą, napił wody i założył na siebie ubrania gospodarza.
  • Mężczyzna ubrał cudze skarpetki oraz klapki, po czym zasnął w sypialni właścicieli.
  • Interweniujący policjanci stwierdzili, że sprawca był trzeźwy.
  • 27-latek tłumaczył funkcjonariuszom, że był przekonany, iż bierze udział w grze.
  • Karol N. trafił do policyjnego aresztu.
  • Trwa oczekiwanie na wyniki badań toksykologicznych, które mogą wyjaśnić jego stan świadomości.

Niespodziewany gość w sypialni

Doświadczony dyżurny z komendy w Radzyniu Podlaskim rzadko bywa zaskakiwany, jednak telefon od mieszkańca wsi Płudy wprawił go w osłupienie. Zgłaszający poinformował o obcym, łysym mężczyźnie, który smacznie spał w jego łóżku. Na miejsce natychmiast wysłano patrol. Funkcjonariusze zastali tam przerażonych domowników oraz intruza, który zdawał się zupełnie nie przejmować zaistniałą sytuacją. Badanie alkomatem wykazało, że 27-letni mężczyzna był całkowicie trzeźwy. Gdy mundurowi zapytali go o powody obecności w cudzej sypialni, ten z uśmiechem rozłożył ręce.

"Spałem, gdyż ogarnął mnie sen" - powiedział policjantom mężczyzna.

Wirtualna rzeczywistość

Wyjaśnienia, jakie składał zatrzymany, były jeszcze bardziej zaskakujące niż samo zdarzenie. Komisarz Piotr Mucha z radzyńskiej policji przytacza szczegóły rozmowy z włamywaczem, który z rozbrajającą szczerością opisał swoje działania wewnątrz domu.

"W rozmowie z mundurowymi tłumaczył swoje zachowaniem faktem, iż miał przekonanie, że gra w grę. Z rozbrajającą szczerością przyznał, że po wejściu do domu zjadł trochę kiełbasy z lodówki i napił się wody. Dodał także, że założył skarpetki i klapki właściciela domu i znużony snem położył się do łóżka w jednym z pokoi" - relacjonuje km. Piotr Mucha.

"Mężczyzna z ciepłego łóżka trafił prosto do policyjnego aresztu. Straty przez właścicielkę domu zostały oszacowane na kwotę 5 000 złotych" - dodaje policjant.

Ekscentryk czy zakład z kolegami?

Wysoka kwota strat wynika z faktu, że zanim 27-latek skosztował kiełbasy, sforsował siłą bramę wjazdową i wyważył drzwi wejściowe. Sprawca na co dzień mieszka w oddalonej o kilkanaście kilometrów Kąkolewnicy, ale w Płudach bywał już wcześniej widywany. Miejscowi mają o nim wyrobione zdanie.

"Dziwny, taki artysta z innego świata" - ocenia jeden z mieszkańców.

Według relacji świadków, tego dnia mężczyzna bawił się z kolegami przy głośnej muzyce. Mieszkańcy podejrzewają, że całe zajście mogło być efektem nieprzemyślanego zakładu.

"Założyli się i tyle" - puentuje świadek.

Ostateczną odpowiedź na pytanie o przyczynę tego irracjonalnego zachowania – czy był to skutek zażycia środków odurzających, czy jedynie specyficzne poczucie humoru – dadzą wyniki badań toksykologicznych, które mają być znane wkrótce.

W pożarze w Lublinie zginęło troje ludzi. - Nie powinni tak skończyć - mówi ich kolega SHORT