- Mieszkaniec powiatu radzyńskiego, 27-letni Karol N., włamał się do prywatnego domu w miejscowości Płudy.
- Intruz zniszczył bramę wjazdową oraz drzwi, powodując straty wycenione na 5 tysięcy złotych.
- Po wejściu do środka poczęstował się kiełbasą, napił wody i założył na siebie ubrania gospodarza.
- Mężczyzna ubrał cudze skarpetki oraz klapki, po czym zasnął w sypialni właścicieli.
- Interweniujący policjanci stwierdzili, że sprawca był trzeźwy.
- 27-latek tłumaczył funkcjonariuszom, że był przekonany, iż bierze udział w grze.
- Karol N. trafił do policyjnego aresztu.
- Trwa oczekiwanie na wyniki badań toksykologicznych, które mogą wyjaśnić jego stan świadomości.
Niespodziewany gość w sypialni
Doświadczony dyżurny z komendy w Radzyniu Podlaskim rzadko bywa zaskakiwany, jednak telefon od mieszkańca wsi Płudy wprawił go w osłupienie. Zgłaszający poinformował o obcym, łysym mężczyźnie, który smacznie spał w jego łóżku. Na miejsce natychmiast wysłano patrol. Funkcjonariusze zastali tam przerażonych domowników oraz intruza, który zdawał się zupełnie nie przejmować zaistniałą sytuacją. Badanie alkomatem wykazało, że 27-letni mężczyzna był całkowicie trzeźwy. Gdy mundurowi zapytali go o powody obecności w cudzej sypialni, ten z uśmiechem rozłożył ręce.
"Spałem, gdyż ogarnął mnie sen" - powiedział policjantom mężczyzna.
Wirtualna rzeczywistość
Wyjaśnienia, jakie składał zatrzymany, były jeszcze bardziej zaskakujące niż samo zdarzenie. Komisarz Piotr Mucha z radzyńskiej policji przytacza szczegóły rozmowy z włamywaczem, który z rozbrajającą szczerością opisał swoje działania wewnątrz domu.
"W rozmowie z mundurowymi tłumaczył swoje zachowaniem faktem, iż miał przekonanie, że gra w grę. Z rozbrajającą szczerością przyznał, że po wejściu do domu zjadł trochę kiełbasy z lodówki i napił się wody. Dodał także, że założył skarpetki i klapki właściciela domu i znużony snem położył się do łóżka w jednym z pokoi" - relacjonuje km. Piotr Mucha.
"Mężczyzna z ciepłego łóżka trafił prosto do policyjnego aresztu. Straty przez właścicielkę domu zostały oszacowane na kwotę 5 000 złotych" - dodaje policjant.
Ekscentryk czy zakład z kolegami?
Wysoka kwota strat wynika z faktu, że zanim 27-latek skosztował kiełbasy, sforsował siłą bramę wjazdową i wyważył drzwi wejściowe. Sprawca na co dzień mieszka w oddalonej o kilkanaście kilometrów Kąkolewnicy, ale w Płudach bywał już wcześniej widywany. Miejscowi mają o nim wyrobione zdanie.
Polecany artykuł:
"Dziwny, taki artysta z innego świata" - ocenia jeden z mieszkańców.
Według relacji świadków, tego dnia mężczyzna bawił się z kolegami przy głośnej muzyce. Mieszkańcy podejrzewają, że całe zajście mogło być efektem nieprzemyślanego zakładu.
"Założyli się i tyle" - puentuje świadek.
Ostateczną odpowiedź na pytanie o przyczynę tego irracjonalnego zachowania – czy był to skutek zażycia środków odurzających, czy jedynie specyficzne poczucie humoru – dadzą wyniki badań toksykologicznych, które mają być znane wkrótce.