Szalał samochodem po zamarzniętym zalewie. Interweniowały służby
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie. Policjanci z Komendy Miejskiej Policji otrzymali zgłoszenie od zaniepokojonych świadków, którzy zobaczyli, że po zamarzniętej tafli szaleje kierowca samochodu osobowego. Z relacji zgłaszających wynikało, że pojazd wjechał na zalew slipem dla łodzi - to równia pochyła prowadząca z brzegu do wody, umożliwiająca wodowanie lub wyciąganie łodzi z wody. W niedalekiej odległości znajdowali się wędkarze. Sytuacja mogła zakończyć się tragicznie – lód, nawet jeśli wydaje się gruby, bywa zdradliwy i w każdej chwili może się załamać pod ciężarem samochodu.Auto mogło tez wpaść na ludzi łowiących ryby.
ZOBACZ TEŻ: Siedem osób zginęło w zatopionym aucie! Wjechali na jezioro
Kierowca był trzeźwy. Sprawa zostanie skierowana do sądu
Na miejsce skierowano kilka patroli policji, straż pożarną i zespół ratownictwa medycznego. Służby musiały liczyć się z najgorszym scenariuszem, czyli załamaniem się lodu i koniecznością podjęcia akcji ratunkowej. Kierowca zjechał z tafli zalewu jeszcze przed przybyciem funkcjonariuszy. Został zatrzymany na ulicy Grzybowej. Okazał się nim 41-letni mieszkaniec Lublina. Mężczyzna został poddany badaniu na zawartość alkoholu i środków odurzających w organizmie – był trzeźwy. Sprawa zostanie przekazana do sądu, który oceni, czy 41-latek swoim zachowaniem stworzył zagrożenie. Wjazd pojazdem na zamarznięty zbiornik wodny to skrajna nieodpowiedzialność. Dodatkowo ewentualne wydobycie pojazdu z dna wiąże się z wysokimi kosztami akcji ratunkowej.