Śmierć nastolatków w Augustówce. Przyjaciele zginęli podczas naprawy samochodu

2026-03-02 10:08

Wstrząsający finał prac w garażu w miejscowości Augustówka. Dwóch 19-letnich przyjaciół, Robert O. i Radek I., straciło życie w wyniku zatrucia spalinami. Młodzi mężczyźni, próbując uciec przed zimnem, schronili się w aucie z włączonym silnikiem. Gdy zaniepokojona rodzina dotarła na miejsce, obaj byli już nieprzytomni. Mimo błyskawicznej reakcji służb ratunkowych, ich życia nie udało się ocalić.

  • Robert O. i Radek I. ponieśli śmierć w garażu na skutek wdychania toksycznych spalin podczas prac przy aucie.
  • Chcąc się ogrzać, nastolatkowie wsiedli do pojazdu z uruchomionym silnikiem w zamkniętym pomieszczeniu, co doprowadziło do tragedii.
  • Pomimo szybkiego przyjazdu straży i pogotowia, długa reanimacja nie przywróciła funkcji życiowych 19-latków.
  • Śledczy z Radzynia Podlaskiego zamknęli sprawę, uznając zdarzenie za nieszczęśliwy wypadek i wykluczając udział osób trzecich.

Przyjaźń Roberta O. i Radka I. przerwana przez tragedię w garażu

Robert z Augustówki oraz Radek mieszkający w pobliskim Drelowie byli przyjaciółmi niemal od zawsze. Chodzili do tej samej podstawówki, spędzali czas na zabawie i dzielili wspólne zainteresowania motoryzacją. Feralnej niedzieli zimą 2022 roku spotkali się w garażu pierwszego z nich, by zdiagnozować usterkę samochodu, który pracował nierówno. Wjechali pojazdem do środka i rozpoczęli demontaż osprzętu silnika. Prace jednak się przedłużały, a młodzi mechanicy na zmianę regulowali podzespoły i uruchamiali motor, by sprawdzić efekty.

Temperatura w nieogrzewanym pomieszczeniu szybko spadała, stając się trudna do wytrzymania. Zmarznięci 19-latkowie postanowili schronić się we wnętrzu auta, nie wyłączając silnika, by system ogrzewania podniósł temperaturę w kabinie. Siedząc obok siebie, dyskutowali jeszcze o możliwych przyczynach awarii, nieświadomi śmiertelnego zagrożenia. Wraz z przyjemnym ciepłem do środka dostawały się trujące spaliny. Obaj mężczyźni stopniowo tracili przytomność, aż urwał się ich kontakt z rzeczywistością, a czas ich ekspozycji na toksyny pozostaje nieznany.

Strażacy z OSP Drelów i Międzyrzeca walczyli o życie nastolatków

Ciszę przerwał krewny Roberta, którego zaniepokoiła długa nieobecność chłopaków. Po wejściu do garażu zobaczył pracujący samochód i nieprzytomnych przyjaciół w środku. Na wezwanie natychmiast odpowiedziały służby ratunkowe. Choć akcja była błyskawiczna, finał okazał się tragiczny.

„Pierwsi na miejsce dojechali druhowie z OSP w Drelowie i zaraz strażacy z Międzyrzeca. Reanimowali mężczyzn, przekazując ich następnie ratownikom pogotowia. Godzina walki o życie chłopców nic nie dała. Młodzi ludzie zmarli na miejscu” - przekazał wówczas mł. brygad. Mirosław Byszuk z Państwowej Straży w Białej Podlaskiej.

Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim wyjaśniła przyczyny zgonu

Po regionie szybko rozeszły się krzywdzące pogłoski dotyczące okoliczności śmierci nastolatków. Niektórzy sugerowali, że Robert i Radek mogli być pod wpływem alkoholu lub przedawkowali substancje odurzające, zasypiając w garażu. Rodzina od początku odrzucała te insynuacje, będąc pewna, że doszło do nieszczęśliwego splotu wydarzeń.

Sprawą zajęli się śledczy z Radzynia Podlaskiego, zlecając szczegółową sekcję zwłok. Wyniki badań laboratoryjnych, które ogłoszono w lutym 2023 roku, rozwiały wszelkie wątpliwości i ucięły spekulacje.

„Przyczyną zgonu dwóch młodych mężczyzn było zatrucie tlenkiem węgla” - poinformowała Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

„Śledztwo umorzono, bo nie ujawniono, by do ich śmierci przyczyniły się inne osoby. Zakwalifikowaliśmy to zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek” - dodała prokurator.

Zabójstwo na Olszy w Dzień Niepodległości
Sonda
Straciłeś ostatnio kogoś bliskiego?