Spis treści
- Robert O. i Radek I. ponieśli śmierć w garażu na skutek wdychania toksycznych spalin podczas prac przy aucie.
- Chcąc się ogrzać, nastolatkowie wsiedli do pojazdu z uruchomionym silnikiem w zamkniętym pomieszczeniu, co doprowadziło do tragedii.
- Pomimo szybkiego przyjazdu straży i pogotowia, długa reanimacja nie przywróciła funkcji życiowych 19-latków.
- Śledczy z Radzynia Podlaskiego zamknęli sprawę, uznając zdarzenie za nieszczęśliwy wypadek i wykluczając udział osób trzecich.
Przyjaźń Roberta O. i Radka I. przerwana przez tragedię w garażu
Robert z Augustówki oraz Radek mieszkający w pobliskim Drelowie byli przyjaciółmi niemal od zawsze. Chodzili do tej samej podstawówki, spędzali czas na zabawie i dzielili wspólne zainteresowania motoryzacją. Feralnej niedzieli zimą 2022 roku spotkali się w garażu pierwszego z nich, by zdiagnozować usterkę samochodu, który pracował nierówno. Wjechali pojazdem do środka i rozpoczęli demontaż osprzętu silnika. Prace jednak się przedłużały, a młodzi mechanicy na zmianę regulowali podzespoły i uruchamiali motor, by sprawdzić efekty.
Temperatura w nieogrzewanym pomieszczeniu szybko spadała, stając się trudna do wytrzymania. Zmarznięci 19-latkowie postanowili schronić się we wnętrzu auta, nie wyłączając silnika, by system ogrzewania podniósł temperaturę w kabinie. Siedząc obok siebie, dyskutowali jeszcze o możliwych przyczynach awarii, nieświadomi śmiertelnego zagrożenia. Wraz z przyjemnym ciepłem do środka dostawały się trujące spaliny. Obaj mężczyźni stopniowo tracili przytomność, aż urwał się ich kontakt z rzeczywistością, a czas ich ekspozycji na toksyny pozostaje nieznany.
Strażacy z OSP Drelów i Międzyrzeca walczyli o życie nastolatków
Ciszę przerwał krewny Roberta, którego zaniepokoiła długa nieobecność chłopaków. Po wejściu do garażu zobaczył pracujący samochód i nieprzytomnych przyjaciół w środku. Na wezwanie natychmiast odpowiedziały służby ratunkowe. Choć akcja była błyskawiczna, finał okazał się tragiczny.
„Pierwsi na miejsce dojechali druhowie z OSP w Drelowie i zaraz strażacy z Międzyrzeca. Reanimowali mężczyzn, przekazując ich następnie ratownikom pogotowia. Godzina walki o życie chłopców nic nie dała. Młodzi ludzie zmarli na miejscu” - przekazał wówczas mł. brygad. Mirosław Byszuk z Państwowej Straży w Białej Podlaskiej.
Prokuratura Rejonowa w Radzyniu Podlaskim wyjaśniła przyczyny zgonu
Po regionie szybko rozeszły się krzywdzące pogłoski dotyczące okoliczności śmierci nastolatków. Niektórzy sugerowali, że Robert i Radek mogli być pod wpływem alkoholu lub przedawkowali substancje odurzające, zasypiając w garażu. Rodzina od początku odrzucała te insynuacje, będąc pewna, że doszło do nieszczęśliwego splotu wydarzeń.
Sprawą zajęli się śledczy z Radzynia Podlaskiego, zlecając szczegółową sekcję zwłok. Wyniki badań laboratoryjnych, które ogłoszono w lutym 2023 roku, rozwiały wszelkie wątpliwości i ucięły spekulacje.
„Przyczyną zgonu dwóch młodych mężczyzn było zatrucie tlenkiem węgla” - poinformowała Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
„Śledztwo umorzono, bo nie ujawniono, by do ich śmierci przyczyniły się inne osoby. Zakwalifikowaliśmy to zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek” - dodała prokurator.
Polecany artykuł: