Spis treści
Autobus MPK Lublin uwięziony na torach w Świdniku
Do incydentu doszło kilka dni temu w sąsiedztwie stacji kolejowej Świdnik Wschód. To lokalizacja wyjątkowo trudna dla kierowców, ze względu na niefortunny układ skrzyżowań otaczających torowisko oraz duże natężenie ruchu na trasie wylotowej w kierunku Mełgwi. Dramatyczne sceny rozegrały się 19 lutego, chwilę po godzinie 15:00. Pojazd należący do MPK Lublin zmierzał do miasta od strony podmiejskiej miejscowości. Tuż przed torami kierujący musiał wykonać ostry skręt w lewo. Prawdopodobnie skupienie na manewrze sprawiło, że zignorował mrugające czerwone światła oraz dźwiękowy sygnał ostrzegawczy. Wjechał na przejazd, a szlabany zamknęły się za nim i przed nim. W środku pułapki znalazł się autobus z trzema pasażerami.
- Do niedawna był tu dróżnik, teraz jest automat i zrobiło się niebezpiecznie - mówi kobieta pracująca w sąsiedztwie.
Szofer mógł błędnie zakładać, że rogatki są obsługiwane manualnie, gdyż wychylił się z kabiny w stronę budynku stacyjnego. Ostatecznie podjął decyzję o ruszeniu z miejsca i zdołał przecisnąć pojazd pomiędzy opuszczonymi zaporami. Ucieczka nastąpiła w ostatniej chwili, gdyż krótko potem przez przejazd z dużą prędkością przemknął skład towarowy, ciągnący kilkadziesiąt cystern wypełnionych paliwem.
- Miga czerwone światło. Słychać sygnał dźwiękowy. Zaczynają opadać rogatki.
- I wtedy na przejazd kolejowo-drogowy wjeżdża autobus pełen pasażerów... - informują później Polskie Linie Kolejowe, publikując w sieci nagranie z monitoringu mając na uwadze przestrogę dla innych kierowców. - Na takie zachowania nie ma naszej zgody.
Stanowcza reakcja MPK Lublin na zachowanie kierowcy
Funkcjonariusze policji otrzymali informację o rażącym naruszeniu przepisów dopiero następnego dnia, 20 lutego. Zgłoszenie wpłynęło bezpośrednio od pracodawcy nierozważnego szofera, czyli Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Lublinie.
– Był to autobus linii nr 5, który jechał w kierunku Lublina. Sytuacja miała miejsce w czwartek 19 lutego br., chwilę po godzinie 15:00, a w autobusie było trzech pasażerów – informuje miejski przewoźnik. – Autobus zatrzymał się na drodze, nie bezpośrednio na torach i kierowca zdołał wyjechać między rogatkami. Jednak z uwagi na to, że sytuacja była bardzo niebezpieczna, jeszcze w miniony piątek sprawę zgłosiliśmy na policję. Wobec kierowcy zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe, możliwe jest również zwolnienie z pracy. Nasza reakcja jest tu stanowcza i konkretna, i nie ma przyzwolenia na takie zachowania.
- To była bardzo niebezpieczna sytuacja, kierowcy grozi mandat karny w wysokości 2 tys. złotych i 15 punktów karnych. Trwają czynności wyjaśniające w tej sprawie - informuje w rozmowie z „Super Expressem” oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świdniku, aspirant sztabowy Elwira Domaradzka. – Tego rodzaju zachowania stwarzają realne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób, dlatego apelujemy do wszystkich kierowców o bezwzględne przestrzeganie sygnalizacji i zachowanie szczególnej ostrożności w rejonie przejazdów kolejowych.
Zderzenie autobusu z pociągiem mogło skończyć się tragicznie
Scenariusz wypadku, do którego mogło dojść, jest przerażający. Świadek zdarzenia, starszy mieszkaniec Świdnika, zwraca uwagę na fakt, że na tej trasie często kursują pojazdy napędzane wodorem, co dodatkowo zwiększyłoby ryzyko wybuchu. Kierowca miał dużo szczęścia, choć w takiej sytuacji powinien bez wahania wyłamać szlaban. Uszkodzenie rogatki to niewielka strata materialna, a naprawa tzw. bezpiecznika kosztuje grosze i zajmuje kolejarzom zaledwie chwilę.
- Jej koszt o to nieco ponad 50 zł - informuje PLK S.A.
Kampania społeczna „Bezpieczny przejazd” przypomina o zasadach
Zarządca infrastruktury kolejowej w Polsce od dłuższego czasu realizuje działania edukacyjne w ramach akcji „Bezpieczny przejazd”. Celem inicjatywy jest walka z brawurą kierowców oraz eliminowanie nawyku łamania przepisów w obrębie skrzyżowań torów z drogami.
- To nasz sposób, by powiedzieć „STOP” brawurze i łamaniu przepisów na przejazdach i przejściach kolejowych. Stawiamy „Szlaban na ryzyko!” - tłumaczą na swej stronie internetowej.
W grudniu 2024 roku zorganizowano pokaz w Zemborzycach, demonstrując, jak łatwo wyłamać szlaban autem dostawczym, nie uszkadzając karoserii. Kampania nieustannie przypomina o zachowaniu ostrożności, co jest kluczowe w obliczu realnych tragedii. Latem 2024 roku, niedaleko miejsca pokazu, doszło do śmiertelnego wypadku z udziałem forda. Przedstawicielka PLK przytoczyła wówczas przerażające dane dotyczące bezpieczeństwa na torach.
- Od początku roku na terenie województwa lubelskiego doszło do 16 wypadków i kolizji na przejazdach kolejowych, na skutek których 3 osoby poniosły śmierć. W całym kraju zanotowano aż 150 wypadków. Zginęły w nich 42 osoby - precyzowała wtedy Anna Znajewska-Pawluk, z zespołu prasowego PLK S.A.