Pożar w Biłgoraju. Policjanci zauważyli dym podczas patrolu
W czwartek, 26 lutego 2026 roku, rutynowy patrol ulic Biłgoraja przybrał nieoczekiwany obrót dla młodszego aspiranta Bartłomieja Matuszewskiego oraz starszego posterunkowego Pawła Marczaka. Policjanci z miejscowej komendy zauważyli kłęby dymu wydobywające się z jednego z domów jednorodzinnych na terenie miasta. Zdając sobie sprawę z potencjalnego zagrożenia życia, funkcjonariusze nie czekali na przyjazd innych służb i natychmiast podjęli decyzję o interwencji. Ich szybka reakcja okazała się kluczowa dla dalszego przebiegu zdarzeń.
Ryzykowali własnym życiem. Ewakuowali dwie osoby z płonącej kanapy
Po wejściu do środka budynku policjanci musieli zmierzyć się z gęstym, duszącym dymem, który niemal całkowicie ograniczał widoczność. W jednym z pomieszczeń natrafili na 42-letnią kobietę i mężczyznę leżących na częściowo płonącej kanapie. Działając w ekstremalnych warunkach, funkcjonariusze wynieśli poszkodowaną kobietę na zewnątrz, a następnie bezpiecznie wyprowadzili jej partnera. Mimo niebezpieczeństwa policjanci dokładnie sprawdzili pozostałe pokoje, aby upewnić się, że w budynku nie ma już nikogo więcej.
Polecany artykuł:
Akcja gaśnicza i prawdopodobna przyczyna pożaru. Jeden z policjantów w szpitalu
Na zewnątrz policjanci udzielili uratowanej parze pierwszej pomocy przedmedycznej, jednocześnie wzywając na miejsce straż pożarną i pogotowie ratunkowe. Nie czekając bezczynnie na przyjazd strażaków, sami rozpoczęli walkę z ogniem, korzystając z pomocy właścicielki pobliskiego zakładu fryzjerskiego, która dostarczyła im pojemniki z wodą. Jak wstępnie ustalono, prawdopodobną przyczyną pożaru był promiennik gazowy. Poszkodowani, para w kryzysie bezdomności, zostali przewiezieni do szpitala, na szczęście bez poważnych obrażeń, jednak jeden z interweniujących policjantów również wymagał hospitalizacji z powodu podejrzenia zatrucia czadem.
Źródło: Policja.pl