Potężny wybuch zrównał dom z ziemią. Sąsiedzi mówią o groźbach 75-latka

2026-10-09 15:31

Potężna eksplozja obróciła w ruinę murowany dom w Miłkowie-Kolonii pod Parczewem. Po kilku godzinach poszukiwań strażacy odnaleźli w gruzach ciało 75-letniego Aleksandra Sz. Śledczy ustalą, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy celowego działania.

Do tragedii doszło w czwartek (8.10), kilka minut po godz. 12. Siła eksplozji była tak duża, że nie ocalała żadna ze ścian piętrowego budynku. Fragmenty domu zostały rozrzucone po okolicy i uszkodziły sąsiednią posesję. – Mój dom zatrząsł się w posadach, to szczęście, że impet poszedł w drugą stronę – relacjonował Andrzej Mroczek, mieszkający po przeciwnej stronie drogi.

Na miejsce skierowano zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Parczewa oraz druhów OSP. Strażacy ugasili zarzewia ognia, a następnie rozpoczęli przeszukiwanie i odgruzowywanie ruin. Wezwano również inspektora nadzoru budowlanego oraz pracowników zakładu energetycznego.

Około godz. 17 ratownicy odnaleźli ciało 75-letniego Aleksandra Sz. Według nieoficjalnych ustaleń mężczyzna od dłuższego czasu pozostawał w konflikcie z właścicielką domu. Miał być wcześniej objęty zakazem zbliżania się do posesji, a w rodzinie prowadzono procedurę Niebieskiej Karty.

Czytaj też: Ryki pogrążone w żałobie. Ceniona pielęgniarka zginęła w pożarze domu

W chwili eksplozji pozostałych mieszkańców nie było w budynku. Jak twierdzi jeden z sąsiadów, niedługo przed tragedią 75-latek miał wejść do domu i odgrażać się rodzinie. – Odgrażał się im, że nie będą mieli już nic – powiedział jeden z sąsiadów.

Nie przesądza to jednak, że Aleksander Sz. celowo doprowadził do eksplozji. Dokładną przyczynę wybuchu oraz okoliczności śmierci 75-latka ustalą śledczy.

Straciłem ukochaną w pożarze

ROLKI