Ukochana pielęgniarka nie żyje
Mieszkańcy Ryk doskonale znali zmarłą kobietę. Miejscowi wspominają ją jako uśmiechniętą i serdeczną osobę, która potrafiła nawiązać kontakt z każdym napotkanym człowiekiem. "To nie pielęgniarka, to instytucja " - podkreśliła w rozmowie z "Super Expressem" pracownica jednego ze sklepów obok szpitala.
Ogień w domu zlokalizowanym na obrzeżach miasta pojawił się na początku września. Zdarzenie miało miejsce za dnia, tuż po godzinie 13:00, a do walki z żywiołem zadysponowano pięć jednostek straży pożarnej. Na miejscu natychmiast pojawili się również policjanci oraz zespół ratownictwa medycznego. Dokładne przyczyny pojawienia się ognia pozostają na ten moment nieustalone.
- Jak ustalili funkcjonariusze przed przyjazdem służb sąsiedzi i świadkowie wyprowadzili z palącego się domu 88-latkę, której udzielono pomocy medycznej. W trakcie podjętych działań służby ratunkowe wydostały z płonącego budynku 62-letnia kobietę, która pomimo udzielonej pomocy medycznej zmarła - opowiada st. asp Łukasz Filipek z ryckiej policji. - W wyniku pożaru spaleniu uległy pomieszczenia mieszkalne wraz z wyposażeniem, część więźby dachowej oraz elewacji domu.
Jubileusz pracy w Szpitalu Powiatowym w Rykach
To właśnie 62-letnia pani Monika zginęła w płonącym budynku. Zaledwie kilkanaście dni wcześniej pielęgniarka celebrowała wyjątkowy moment – 40-lecie swojej pracy zawodowej, którą od początku wykonywała w tym samym ośrodku. Kobieta była silnie związana ze Szpitalem Powiatowym w Rykach, gdzie między innymi zainicjowała powstanie szkoły pierwszej pomocy przedmedycznej. Praca była dla niej prawdziwą pasją.
Lokalna „Wspólnota” relacjonowała, że zaledwie dwa tygodnie przed fatalnym w skutkach pożarem w szpitalu zorganizowano uroczystość z okazji jubileuszu 62-latki. W obchodach wzięli udział pracownicy z różnych oddziałów, którzy przekazali jubilatce prezenty oraz złożyli gratulacje i podziękowania za jej wieloletnie zaangażowanie.
Na oficjalnej stronie Szpitala Powiatowego opublikowano wzruszające pożegnanie zmarłej pielęgniarki. Współpracownicy podkreślili w nim jej empatię, życzliwość i pełne oddanie pacjentom. Zaznaczono, że dzięki swojemu profesjonalizmowi i serdeczności stworzyła ona niezwykle ciepłe miejsce pracy, a jej nagła śmierć to dla całego personelu dotkliwa strata. „Moniko, dziękujemy za wspólne lata, za Twoją obecność, dobro i serce, które zostawiłaś wśród nas…” – napisano w komunikacie.