„Najwyższa pora obejrzeć się w tym bezpiecznym lustrze, jakim jest teatr. I może jeszcze dać sobie szansę, by zapobiec kolejnemu końcowi świata. Albo właściwie końcowi człowieka” - mówi reżyser.
Miłośnicy sztuki scenicznej mogą liczyć na prawdziwą ucztę, która dla samego „Osterwy” stanowi również element obchodów 140-lecia działalności artystycznej. Wzniesiony w latach 1884–1886 według projektu Karola Kozłowskiego gmach zna każdy mieszkaniec Lublina, a sam obiekt należy do grona najstarszych budynków teatralnych w Polsce.
Inicjatorami jego budowy byli lubelscy przemysłowcy, bracia Adolf i Juliusz Frickowie, a wznieśli go „Lublinianie – sobie” ze składek społecznych na rzecz spółki cywilnej „Teatr Lubelski” - można dowiedzieć się z informacji zamieszczonej na stronie Teatru. - Był wówczas jednym z najpiękniejszych i najnowocześniejszych teatrów w Europie. Bogata sztukateria i złocenia, malowane plafony westybulu i sali widowiskowej pędzla Feliksa Teplickiego, malowana reprezentacyjna kurtyna autorstwa Naramowskiego i Sandeckiego dopełniały „całości przepychu”.
Placówka przyjęła imię Juliusza Osterwy w 1949 roku, a w 2026 roku obchodzi swoje 140. urodziny. Sobotnie wydarzenie stanowi jeden z jubileuszowych prezentów od teatru dla mieszkańców Lublina. Obecnie w instytucji trwają ostatnie próby oraz przymiarki kostiumów, które mają zagwarantować perfekcyjne przygotowanie premierowego wieczoru.
Zapowiedź nadchodzących wydarzeń scenicznych pojawiła się już na początku września. Wówczas Przemysław Stippa wziął udział w spotkaniu prasowym z nowym dyrektorem placówki Mateuszem Matyszkowiczem, podczas którego reżyser nie ukrywał swoich wielkich emocji.
Premiera spektaklu „Niebezpieczne związki” w Teatrze Osterwy w Lublinie. Reżyseruje Przemysław Stippa
„To mój debiut reżyserski w żywym planie. Próby z człowiekiem na scenie to najtrudniejsza i najcudowniejsza materia. Żywy teatr przetrwa wszelkie próby oddania pola sztucznej inteligencji” - przekonywał Przemysław Stippa. Artysta ten na co dzień pracuje jako aktor w Teatrze Narodowym w Warszawie, a przez lata występował gościnnie w lubelskim Teatrze Osterwy w sztukach „Mistrz i Małgorzata” oraz „Sen nocy letniej”, mając na koncie także realizację słuchowisk radiowych i spektakli Teatru Telewizji. „Tworzymy własną jakość. Chcemy wyciągnąć kwintesencję z tekstu. Słowa bywają nośnikiem prawdy. W tym przypadku kłamstwa. Przyglądamy się kondycji ludzkiej duszy już po upadku, w zdestruowanym świecie. Pokazujemy ludzi próbujących utrzymać pion i ocalić miłość....” - dodał twórca.
Czytaj też: Niezwykły widok na grobie Romualda Lipki. Fani zostawiają coś więcej niż znicze
Realizatorzy przedstawienia zdecydowali się wykorzystać klasyczną adaptację autorstwa Christophera Hamptona. Brytyjski twórca przekształcił pisaną w formie listów powieść z 1782 roku w materiał wyróżniony nagrodami Amerykańskiej Akademii Filmowej, które w 1988 roku zdobył słynny film w reżyserii Stephena Frearsa z udziałem Glenn Close i Johna Malkovicha.
Od momentu publikacji skandalizującej powieści Pierre’a Choderlosa de Laclos minęło prawie 250 lat, jednak siła oddziaływania „Niebezpiecznych związków” w ogóle nie słabnie. Wynika to z uniwersalnego motywu przewodniego, którym jest nieczysta rozgrywka prowadzona przy użyciu czystego uczucia miłości.
„Piękno, prawda i miłość są inspiracją do zimnej gry, a błyskotliwe dialogi i ostre jak szpada riposty – doskonałym narzędziem zniszczenia. Mogłoby się wydawać, że w zestawieniu z dzisiejszym zepsuciem to XVIII-wieczne wydaje się z gruntu poczciwe, a jednak bohaterowie »Niebezpiecznych związków« są w swojej podłości zaskakująco współczesne” - czytamy w opisie przedstawienia.
Lubelska inscenizacja zapowiada się na wielkie widowisko, w którym wykorzystano muzykę wydawanego przez francuską wytwórnię Ici d’ailleurs Tomasza Sroczyńskiego oraz śpiew Rafała Bartmińskiego z Chóru Akademickiego Politechniki Lubelskiej. Za projekcje wideo odpowiada Maciej Lisiecki, operator znany z filmów „Wołyń”, „Róża”, „Wałęsa, człowiek z nadziei”, „Sala samobójców” czy „Listy do M.”, natomiast reżyserią światła zajął się Michał Drozd, absolwent Goldsmiths University of London, współpracujący dawniej z londyńskim West Endem i Warszawską Operą Kameralną, a obecnie związany na stałe z warszawskim Teatrem Roma i Pawilonem Tańca.
Czytaj też: Tu spotykają się granice trzech państw. Niezwykłe miejsce nad Bugiem
Za przygotowanie kostiumów oraz scenografii odpowiada Aleksandra Reda. Artystka ta stanowi obecnie jedno z najbardziej cenionych nazwisk w polskiej operze, filmie i teatrze, współpracując z czołowymi krajowymi scenami oraz wykładając na Wydziale Tańca UMFC i Wydziale Scenografii Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
"W Niebezpiecznych związkach zobaczymy aktorów Zespołu Aktorskiego Teatru Osterwy m.in. Magdalenę Zabel i Michała Czyża (jako młodych - kawalera Danceny i Cecylię de Volange) oraz Jolantę Rychłowską, która wcieli się w demoniczną Markizę de Merteuil oraz magnetyzującego Krzysztofa Olchawę w roli wicehrabiego de Valmont" - informuje Teatr.
Ogólnopolska publiczność kojarzy Krzysztofa Olchawę z roli Ulricha von Jungingena w serialu „Korola królów”, gdzie występował również Przemysław Stippa, wcielający się w postać biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Choć w produkcji telewizyjnej artyści grali przeciwników, na lubelskiej scenie łączą siły jako aktor i reżyser, a efekty ich pracy można jeszcze zobaczyć na żywo, gdyż w sprzedaży pozostały bilety na listopadowe pokazy spektaklu.