Motocyklista potrącił policjanta i uciekł. Został objęty jedynie dozorem

2026-10-07 11:07

Wjechał z dużą prędkością do Krężnicy Jarej pod Lublinem, nie zatrzymał się do kontroli i potrącił policjanta, po czym zbiegł z miejsca wypadku. 22-letni motocyklista, mimo iż miał cofnięte uprawnienia, nie trafił do aresztu. Prokuratura zastosowała wobec niego jedynie policyjny dozór, podczas gdy funkcjonariusz po operacji przebywa w szpitalu.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło kilka dni temu w Krężnicy Jarej, miejscowości leżącej pod Lublinem. Problem nadmiernej prędkości kierowców jest tam powszechnie znany i nie rozwiązują go apele ani tragiczne doświadczenia. W 2021 roku starszy mężczyzna kierujący autem osobowym śmiertelnie potrącił nastolatka na przejściu dla pieszych, co wywołało protesty lokalnej społeczności. Od tego czasu patrole policji częściej monitorują sytuację na drodze. W czwartkowe popołudnie mundurowi podjęli próbę zatrzymania do kontroli motocyklisty, który poruszał się z nadmierną prędkością.

- Policjant nadał kierującemu sygnał do zatrzymania się. Kierujący jednak całkowicie zlekceważył polecenia funkcjonariusza, w pewnym momencie stracił panowanie nad motocyklem elektrycznym i przewrócił się na bok - opowiada kom. Kamil Karbowniczek z KWP w Lublinie. - Rozpędzony motocykl potrącił policjanta. Natomiast kierujący porzucił pojazd i podjął próbę ucieczki. Policjant z obrażeniami ciała został zabrany do szpitala.

Natychmiast po zdarzeniu rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwawczą. Funkcjonariusze przeczesywali pobliskie lasy i zabudowania, a równolegle zbierali informacje o sprawcy. Szybko ustalono jego tożsamość oraz potencjalne miejsce ukrycia. Uciekiniera zatrzymano około 100 kilometrów od Krężnicy Jarej, w okolicach Chełma. W ucieczce do kryjówki pomagała mu 20-letnia znajoma, która transportowała go swoim samochodem.

Zatrzymany 22-latek kierował motocyklem elektrycznym, mimo iż sąd wcześniej cofnął mu uprawnienia. Co więcej, jego pojazd nie był zarejestrowany ani ubezpieczony, więc nie powinien w ogóle poruszać się po drogach publicznych. Policja wnioskowała o tymczasowe aresztowanie sprawcy, ale prokuratura rejonowa w Kraśniku uznała, że taki środek zapobiegawczy byłby zbyt surowy. Mężczyzna usłyszał zarzuty niezatrzymania się do kontroli, spowodowania wypadku, ucieczki oraz złamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów, po czym wrócił do domu. Prokurator zdecydował o zastosowaniu dozoru policyjnego oraz poręczenia majątkowego w wysokości 10 tysięcy złotych. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

Mężczyzna był już wcześniej znany z brawurowej i niebezpiecznej jazdy w okolicy. Według opinii jednego z mieszkańców przekazanej redakcji, jest to „szaleniec, ale rodzice mają pieniądze”, a ponadto wyraził on przekonanie, że o 22-latku będzie jeszcze głośno.

Sześć zakazów, mefedron i dachowanie w rowie. Pościg za audi na DK7

ROLKI