Spis treści
W sercu lubelskiego Starego Miasta, na placu Po Farze, odbyło się widowisko artystyczne „Misterium Dzwonu. Opowieść o Lublinie”. Historię miasta opowiedziano w 17 poetyckich scenach, w których wykorzystano muzykę elektroniczną. Całe wydarzenie silnie nawiązywało do dziejów nieistniejącego już kościoła fary pod wezwaniem św. Michała Archanioła.
Rozległy plac Po Farze przypomina o potędze dawnej fary, rozebranej w połowie XIX wieku ze względów ekonomicznych (brakowało pieniędzy na remont niszczejącej budowli). Odtworzone fundamenty pozwalają wyobrazić sobie wielkość tej świątyni. Według legendy, najwyższy punkt miasta, widoczny ze znacznej odległości, był miejscem szczególnym. Kościół został wzniesiony z inicjatywy księcia Leszka Czarnego jako wotum za zwycięstwo nad Jaćwingami, po tym, jak pod dębem przyśnił mu się św. Michał Archanioł obiecujący pomoc Boga.
O dawnej farze wspominał również poeta Józef Czechowicz: „Nie ma już i topól, nie ma dzwonów Archaniołowi poświęconych. Na zielonym skwerze nocą gwiazdy przeświecają przez gotyckie żebra kościoła z powietrza”.
Jedynym zachowanym elementem świątyni okazał się dzwon, który odkryto przypadkiem w 2001 roku.
- Niestety nie miał serca – trzeba je było ponownie odlać. Dzięki temu po kilkusetletnim milczeniu dzwon mógł „ożyć”. 29 września 2001 roku zawisł na specjalnej konstrukcji, w miejscu, gdzie kiedyś znajdowała się świątynia, a jego dźwięk w sposób symboliczny oznajmił nowe tysiąclecie dla Lublina - opowiadają organizatorzy z Teatru NN Ośrodka Brama Grodzka.
Misterium Dzwonu w Lublinie – walka światła i ciemności
Po upływie 25 lat od pierwszej edycji, zorganizowano nową odsłonę artystycznego wydarzenia – „Misterium Dzwonu. Opowieść o Lublinie”.
Z pomocą muzyki elektronicznej i XVII odrębnych, poetyckich scen-tekstów przedstawiono dzieje Lublina. Jak wyjaśniają organizatorzy, oś narracji stanowił pierwotny archetyp walki dobra ze złem.
Turyści zachwyceni lubelskim wydarzeniem
Mimo że inscenizacja odbywała się w środku tygodnia, w południe, widowisko przyciągnęło rzesze oglądających. Słowne i muzyczne obrazy recytował sam autor, Tomasz Pietrasiewicz, dyrektor Teatru NN.
Przedstawienie spotkało się z dużym uznaniem zgromadzonych.
„W tym mieście to zawsze coś wymyślicie. Jak nie sztukmistrzów, to czarodziejskie dzwony” – chwalili goście ze Śląska.
Nie obyło się jednak bez malkontentów.
„Co to za misterium dzwonu bez dzwonu” – narzekał jeden z obecnych. – „Chciałem sobie z nim zdjęcie zrobić”.
Tymczasem dzwon „Michał” można podziwiać każdego dnia – znajduje się w pobliskiej Bramie Trynitarskiej.