Mateusz Matyszkowicz, znany ze swojej działalności jako filozof, publicysta oraz menedżer odpowiedzialny m.in. za TVP Kultura, TVP1, a ostatecznie całą Telewizję Polską, staje przed kolejnym zawodowym wyzwaniem. Wygrał konkurs zorganizowany przez zarząd Województwa Lubelskiego i objął stanowisko dyrektora Teatru im. J. Osterwy. Podczas pierwszego spotkania z mediami w nietypowy sposób podsumował swoje nowe obowiązki.
- Ja jestem tylko hydraulikiem. Mam przeczyścić rury i zbudować sprawną instalację, żeby energia twórcza artystów mogła swobodnie płynąć - mówił z artystycznym zacięciem.
Jego artystycznie sformułowana wizja będzie realizowana do sierpnia 2030 roku - na taki okres opiewa jego kontrakt, który zakłada pracę przez pięć sezonów artystycznych.
Mateusz Matyszkowicz stawia na lokalnych twórców zamiast warszawskich gwiazd
Nowo mianowany szef nie ukrywa, że cele, jakie postawił przed sobą i całą załogą, są niezwykle wysokie. Kluczem do sukcesu nie ma być jednak angażowanie popularnych nazwisk ze stolicy. Matyszkowicz mocno zaznacza, że fundamentem rozwoju lubelskiej instytucji pozostanie obecny w niej zespół.
- Nasz cel jest prosty: zbudować najlepszy teatr dramatyczny w Polsce. Nie ściągam gwiazd na spadochronach z Warszawy. Ten teatr ma świetny zespół i to na nim opieramy pracę - zadeklarował.
Zgodnie z zapowiedziami, publiczność może liczyć na wyjątkową aktywność sceny - każdego roku planowanych jest siedem premier. Cztery z nich odbędą się na dużej scenie, a trzy na kameralnej.
Siedem premier u Matyszkowicza. Od starożytności do nowości
Różnorodny program ma przyciągnąć szerokie spektrum widzów. Dyrektor nakreślił już szczegółowy plan repertuaru, który zagości na scenie. Przez najbliższe trzy sezony Matyszkowicz zamierza zaprezentować całą trylogię tebańską Sofoklesa.
- Nie wyobrażam sobie sezonu bez dobrej tragedii antycznej. Zacznijmy od Sofoklesa i taką ambicją na najbliższe trzy sezony będzie cała trylogia tebańska. Być może później do pokazania w czasie jednego długiego wieczoru. Na pewno powinna być przynajmniej raz w roku żelazna klasyka europejska. Czasem to może być cięższy Szekspir - wyliczał.
W repertuarze mogą pojawić się również dzieła Moliera lub Strindberga. Matyszkowicz podkreślił, że każdy sezon będzie zawierał jedną kluczową sztukę z kanonu polskiej literatury oraz jedną współczesną premierę dramatyczną.
Dyrektor powołuje Szkołę Dramaturgii i rusza w trasę z teatrem
Matyszkowicz planuje zainwestować w lokalne talenty, inicjując projekt Szkoły Dramaturgii. Ma to być wyjątkowa platforma dla studentów i aspirujących pisarzy z regionu, umożliwiająca im rozwój umiejętności.
- W Lublinie studiuje prawie sto tysięcy ludzi. Wielu z nich próbuje pisać. Chciałbym, aby dziesięcioro młodych mieszkańców regionu nauczyło się u nas zawodu, pracując w teatrze z uznanymi dramatopisarzami i scenarzystami - wyjaśniał dyrektor.
Dyrektor zdradził szczegóły tej inicjatywy.
- Opiekę nad programem objęli Jarosław Cymerman i Wojciech Tomczyk. Najlepszy tekst powstały w ramach szkoły co roku doczeka się swojej premiery. To potężna szansa na realny start zawodowy - podkreślił Matyszkowicz.
Instytucja nie zamierza zamykać się w swoich murach. Planowane jest objazdowe wydarzenie pod hasłem „Teatr w drodze”, które obejmie 14 miejscowości w województwie lubelskim.
Teatr na drodze do Europejskiej Stolicy Kultury 2029
Gdy Lublin przejmie tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2029 roku, Teatr Osterwy będzie odgrywał w tym procesie zasadniczą rolę. W ramach obchodów planowane są wspólne projekty artystyczne o zasięgu międzynarodowym.
- Program na rok 2029 oprzemy na międzynarodowych i regionalnych koprodukcjach. Hasło przewodnie to: „Lublin jest w sercu Europy”. Wykorzystamy położenie miasta. Zbudujemy mosty z teatrami z Litwy, Łotwy, niezależnej Białorusi, ale też z Pragi, Bukaresztu czy Skandynawii. Zamiast dać się definiować innym, zdefiniujmy się sami poprzez serce - deklaruje dyrektor.
Kierownik marzy również o większym wykorzystaniu przestrzeni samej siedziby teatru. Głównym punktem jego wizji jest odnowienie monumentalnej sali, w której niegdyś mieściła się Filharmonia. Znajdujące się na pierwszym piętrze reprezentacyjne pomieszczenie zachwyca ogromnymi oknami, z których rozciąga się widok na kościół powizytkowski.
- Ileż by się tu zmieściło widzów - rozmarzył się, prezentując zamkniętą dla postronnych od 30 lat salę.
Bogata historia Teatru im. J. Osterwy
Sama siedziba Teatru im. J. Osterwy kryje w sobie unikalną przeszłość. Powstała w latach 1884-1886 budowla przetrwała zawieruchy wojenne praktycznie bez szwanku. Proces jej wznoszenia zajął zaledwie dwa lata. Pierwszy spektakl zaprezentowano w ówczesnym Teatrze Wielkim (później przemianowanym na finansowany przez magistrat Teatr Miejski w 1921 r. oraz na Teatr im. J. Osterwy w 1949 r.) w lutym 1886 r.
- Inicjatorami jego budowy byli lubelscy przemysłowcy, bracia Adolf i Juliusz Frickowie, a wznieśli go „Lublinianie – sobie” ze składek społecznych na rzecz spółki cywilnej „Teatr Lubelski”. Był wówczas jednym z najpiękniejszych i najnowocześniejszych teatrów w Europie. Bogata sztukateria i złocenia, malowane plafony westybulu i sali widowiskowej pędzla Feliksa Teplickiego, malowana reprezentacyjna kurtyna autorstwa Naramowskiego i Sandeckiego dopełniały „całości przepychu” - czytamy na stronie teatru.
Budynek z epoki imponował nowoczesnością. Mógł przyjąć przeszło 670 gości rozmieszczonych na parterze i trzech balkonach, a oświetlał go innowacyjny gazowy żyrandol z czterdziestoma palnikami. W swojej historii teatr gościł wybitne osobistości, takie jak Zofia Kucówna, Wiesław Michnikowski, Jan Machulski i Stanisław Mikulski. Obecnie kierownictwo Matyszkowicza obiecuje napisać nową, wspaniałą kartę dla tej prestiżowej sceny.