Do tragedii doszło 10 sierpnia 2024 roku w Łubkach pod Wojciechowem, niedaleko Nałęczowa. Marek B., Mariusz G. i ich znajomi pili alkohol w znajdującym się w centrum wsi miejscu wypoczynku – pod zadaszeniem ze stołem i ławkami.
W pewnym momencie Mariusz zwrócił się do Marka słowem „Kozieł”. 42-latek zareagował agresywnie i ruszył w stronę kolegi, ale pozostali uczestnicy spotkania zdołali go uspokoić. Dla mieszkańców takie określenie nie było niczym nowym. Jak wspominają, w ten sam sposób nazywano wcześniej także dziadka i pradziadka Marka B.
Mężczyzna odszedł do domu, jednak nie zamierzał zapomnieć o doznanej zniewadze. Po pewnym czasie wsiadł na rower i ruszył szukać Mariusza.
Mariusz nie był w stanie się bronić
42-latek odnalazł kolegę kilkanaście metrów od miejsca wcześniejszego spotkania. Mariusz leżał w trawie przy starym, niewykończonym budynku. Był nieprzytomny. Późniejsze badania wykazały, że miał 4 promile alkoholu we krwi.
Marek B. zaczął uderzać bezbronnego mężczyznę pięściami. Ciosy były tak silne, że doprowadziły do rozległych obrażeń głowy. Mariusz nie mógł się bronić ani wzywać pomocy. Napastnik zostawił go przy budynku i odszedł.
Ciało 42-latka znalazł dopiero po kilku godzinach przejeżdżający w pobliżu kierowca. Widok był tak makabryczny, że mieszkańcy Łubek pamiętają go do dziś. Jeden z nich opisywał, że Mariusz miał „zamiast twarzy bezkształtne, zakrwawione coś”.
Policjanci szybko wytypowali osobę, która mogła odpowiadać za śmierć mężczyzny. Marek B. przyznawał, że uderzył kolegę kilka razy, ale zaprzeczał, by dopuścił się zabójstwa. Jego obrońcy przekonywali, że śmiertelne ciosy mógł później zadać ktoś inny.
Prokuratura chciała dożywocia
We wrześniu 2025 roku Sąd Okręgowy w Lublinie uznał Marka B. za winnego zabójstwa i wymierzył mu karę 17 lat więzienia. Z tym rozstrzygnięciem nie zgodziła się żadna ze stron.
Oskarżyciele domagali się dożywotniego pozbawienia wolności. Obrona chciała natomiast zmiany kwalifikacji prawnej na nieumyślne spowodowanie śmierci, za które grozi kara do pięciu lat więzienia. Sprawa trafiła więc do Sądu Apelacyjnego w Lublinie.
Czytaj też: Tłumy pożegnały 25-letniego Jakuba. 25-latek zmarł po oblaniu benzyną przez ojca przyjaciela
Jak relacjonuje portal Lublin24, przed sądem Marek B. przepraszał bliskich zmarłego. Mówił, że śmierć Mariusza jest dla niego wielką tragedią, przypominał też, że obaj znali się przez całe życie i nigdy wcześniej nie mieli konfliktów.
Jego słowa przerwała matka ofiary. – Nie mogę słuchać tych głupot! – powiedziała.
Sąd nie złagodził kary
Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał karę 17 lat pozbawienia wolności. Jak podaje Lublin24, w uzasadnieniu zwrócono uwagę na wyjątkową brutalność ataku oraz fakt, że Marek B. doskonale wiedział, w jakim stanie znajdował się jego kolega.
Mariusz nie stawiał żadnego oporu. Po zadaniu ciosów został pozostawiony w miejscu, w którym trudno było oczekiwać szybkiego nadejścia pomocy. Pierwsza osoba zauważyła go dopiero kilka godzin później.