- Policjantki próbowały udzielić pomocy kierowcy wymiotującemu na jezdni
- Mężczyzna na widok mundurowych zamknął drzwi i odjechał
- Uciekinier wjechał w radiowóz i ignorował wezwania funkcjonariuszek
- Zatrzymanie pojazdu wymagało wybicia szyby
- Kierującym okazał się nietrzeźwy nastolatek
Incydent miał miejsce w nocy z piątku na sobotę w miejscowości Horodyszcze (gmina Chełm). Tuż przed północą funkcjonariuszki z wydziału ruchu drogowego zwróciły uwagę na renault stojące na środku pasa z otwartymi drzwiami. Wewnątrz znajdował się młody człowiek, który wychylał się i wymiotował.
Mundurowe podjechały bliżej, zakładając, że kierowca potrzebuje pomocy. Kiedy jednak zauważył zbliżający się patrol, szybko zatrzasnął drzwi i ruszył przed siebie.
Czytaj też: 37-latka zamarzła po kłótni z mężem. Zaskakujące wyniki sekcji zwłok
Uderzył w radiowóz i nie reagował na polecenia
Rozpoczął się pościg z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi. Uciekinier dojechał do będącego w budowie ronda, gdzie policyjne auto odcięło mu drogę ucieczki. Nie zamierzał się jednak poddać i najechał na bok radiowozu, próbując przepchnąć pojazd. Mimo kategorycznych okrzyków policjantek, kierowca zaryglował się w środku, a maszyna cały czas powoli jechała do przodu.
Aby uniknąć większego zagrożenia, mundurowe podjęły decyzję o wybiciu bocznej szyby. Dzięki temu zdołały dostać się do stacyjki i wyciągnąć kluczyki, definitywnie przerywając niebezpieczną szarżę.
Czytaj też: Pijany 19-latek bez prawa jazdy spowodował wypadek. Zginęła 17-letnia Wiktoria
Za kierownicą siedział 15-latek
Dopiero po otwarciu pojazdu wyszło na jaw, że uciekinierem jest 15-latek. Woń alkoholu była bardzo wyraźna, a z młodym człowiekiem trudno było nawiązać logiczny kontakt.
Funkcjonariuszki wezwały karetkę pogotowia. Młody mieszkaniec regionu trafił pod opiekę lekarzy w miejscowym szpitalu, gdzie pobrano mu krew do analizy na obecność promili.
Teraz wyjaśniamy wszystkie okoliczności tego zdarzenia, między innymi to, w jaki sposób nieletni wszedł w posiadanie auta
Takie informacje przekazała mediom nadkomisarz Ewa Czyż.