Braki widoczne są głównie w małych placówkach. Dyrektorzy szpitali narzekają na nieznajomości kryteriów dystrybucji leku. Ten dostarczany jest przez resort zdrowia.
- Chodzi o rozwiązania systemowe. Dostawy nie pokrywają naszych potrzeb - mówi nam lek. Dariusz Gałecki, dyrektor szpitala w Hrubieszowie. - Lek otrzymujemy raz na tydzień. W środę lub w czwartek. Zamawiamy np. ok. 200 ampułek, otrzymujemy ok. 20-30, maksymalnie 40 - dodaje dyr. Gałecki.
Zapotrzebowanie w szpitalu w tej chwili rośnie. Pacjentów jest coraz więcej. - Te ilości nie są wystarczające. Nie ma mowy o domówieniu. Musimy sobie jakoś radzić na bieżąco - tłumaczy dyrektor.
Lepiej radzi sobie szpital w Kraśniku. Pacjenci trafiają do lecznicy jednak za późno. Lek nie jest więc w pełni wykorzystywany.
- W tym tygodniu dotarła do nas pełna dostawa. To 8 ampułek. Niestety nasi pacjenci trafiają do nas za późno przez co są w dużo cięższym stanie - podkreśla Michał Jedliński, dyrektor placówki.
Remdesivir podaje się natomiast w drugiej-trzeciej dobie od wystąpienia objawów covidowych.
Szpitale nie mogą i nie chcą udostępniać leku sobie wzajemnie, nawet w najtrudniejszych przypadkach. - Nawet kiedy pacjent byłby w trakcie terapii i leku by zabrakło, nikt nie użyczyłby go, bo wszystkim go brakuje - tłumaczy lek. Gałecki.
Lepiej zabezpieczane przez ministerstwo są większe szpitale z oddziałami zakaźnymi. - U nas na razie leku nie brakuje. Więcej dostaliśmy na początku marca. Jednak rzeczywiście sytuacja w innych ośrodkach jest niepokojąca - mówi nam prof. Krzysztof Tomasiewicz, szef kliniki chorób zakaźnych SPSK1.
Preparatu nie brakuje na razie w szpitalu tymczasowym w Lublinie. Sytuacja oceniana jest jednak z dnia na dzień. Wszystko uzależnione jest od dynamiki zachorowań.
Na kolejnych etapach rozwoju COVID-19 stosowana jest m.in. osoczoterapia. Lubelscy pacjenci mają także dostęp do terapii prowadzonych w ramach badań klinicznych.
Klinika chorób zakaźnych Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie podaje lek na bazie wyizolowanego osocza krwi ozdrowieńców - zawierającego przeciwciała koronawirusa (immunoglobuliny). Klinika neurologii Szpitala Klinicznego nr 4 stosuje zaś amantadynę.
Pierwsze obserwacje dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności obu preparatów w przebiegu COVID-19 są optymistyczne.