- Zostajemy postawienia w bardzo trudnej i niezręcznej sytuacji, bo to my pacjentowi mamy powiedzieć „nie” dlatego, że nie ma pieniędzy. Szpitale nie będą mogły przyjąć nawet takiej liczby pacjentów jak potrafią i mogą przyjąć. I to jest nic innego jak takie częściowe powrócenie świadczeń limitowanych. Zwiększą się kolejki. Dla mnie większym problemem jest, że opóźni się diagnostyka - mówi Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie.
NFZ zapłaci 60 procent za gastroskopię i kolonoskopię, a 50 procent za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową jeżeli zostaną wykonane ponad limit, który jest określony w kontrakcie. W konsekwencji kolejki na te badania się wydłużą.
Pacjenci nie kryją rozczarowania:
- Niedobrze, że są ograniczenia – mówi jeden z pacjentów.
- Lipa. Całe życie płaciło się na Fundusz i tyle się z tego ma. Figę. I tak trzeba chodzić prywatnie i płacić za wszystko – mówi mieszkanka Lublina.
- Jestem zapisany na gastroskopię na 1 lipca. Można trzy razy urodzić się i umrzeć do tego czasu – mówi pacjent.
Zmiany nie dotyczą świadczeń dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO oraz korzystających z programu profilaktyki raka jelita grubego.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Pierwsze trojaczki w 2026 roku w Lublinie