- Ja bym zalecał dużą rozwagę przy tych limitach. Ten próg, od którego my kwalifikujemy do operacji jest już „wyśrubowany”. To jest ostrość wzroku na poziomie 0,6. Także ja bym tu nie zwiększał jeszcze opóźnień, nie dodawał jakichś mechanizmów, które by wpływały na wydłużenie czasu oczekiwania i kolejkę. Pacjenci jeśli będą czekać zbyt długo, wówczas wzrośnie z jednej strony ryzyko operacji, ponieważ będą operowani w stadiach bardziej zaawansowanej choroby. Okres oczekiwania może spowodować również wystąpienie większej wypadkowości, zwiększenie występowania depresji, demencji, czyli takiej wielochorobowości związanej też z gorszym widzeniem. Dzięki operacji przywracamy często w 100% wzrok i sprawność zawodową, społeczną. Stąd z dużym niepokojem obserwujemy te zapowiedzi i plany – mówi prof. Robert Rejdak, prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich.
Planowane zmiany mają być kolejnym sposobem na znalezienie oszczędności w NFZ-cie i zasypanie ogromnej finansowej dziury w budżecie. W Polsce rocznie wykonywanych jest około 350 tys. operacji zaćmy. Obecnie czeka się na nią kilka miesięcy, w niektórych ośrodkach nawet ponad pół roku.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Tu majówkę spędzisz bez tłumów. Top 5 miejsc w Polsce