- Tragedia rozegrała się 23 lutego w Bratniku około godziny 23:30, gdzie w płonącym warsztacie śmierć poniósł 47-letni właściciel.
- Mężczyzna zajmował się po godzinach naprawą samochodu należącego do żony, gdy ogień odciął mu drogę ewakuacji.
- Zwłoki ofiary zostały zlokalizowane przez strażaków dopiero po opanowaniu żywiołu.
- Funkcjonariusze policji pod nadzorem prokuratury prowadzą śledztwo wyjaśniające przyczyny tego zdarzenia.
Bratnik. 47-latek zginął w płomieniach
Do tego nieszczęśliwego zdarzenia doszło w poniedziałkową noc, 23 lutego, na terenie gminy Kamionka. 47-letni gospodarz warsztatu samochodowego postanowił zostać w pracy po godzinach, aby naprawić auto swojej małżonki. Niespodziewanie w budynku wybuchł gwałtowny pożar, który błyskawicznie objął wyposażenie oraz znajdujące się wewnątrz pojazdy. Mężczyzna usiłował się ratować, jednak gęsty dym i ściana ognia uniemożliwiły mu wydostanie się na zewnątrz. Ciało 47-latka strażacy odnaleźli w jednym z pomieszczeń warsztatowych dopiero po całkowitym ugaszeniu pożaru. Zwłoki zostały zabezpieczone do badań sekcyjnych, które pozwolą ustalić bezpośrednią przyczynę zgonu.
Policja w Lubartowie bada przyczyny tragedii
Na miejscu dramatycznych wydarzeń pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza, wspierana przez technika kryminalistyki. Wszelkie czynności procesowe realizowano pod ścisłym nadzorem prokuratora.
„Lubartowscy policjanci pod nadzorem prokuratora prowadzą postępowanie mające na celu wyjaśnienie szczegółowych okoliczności tego tragicznego zdarzenia” - przekazała podkom. Jagoda Maj z Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie.
Żywioł spowodował znaczne zniszczenia w infrastrukturze serwisu. Ogień doszczętnie strawił dwa samochody osobowe oraz jeden pojazd dostawczy zaparkowane wewnątrz budynku. Na chwilę obecną śledczy nie oszacowali jeszcze dokładnej wartości strat materialnych powstałych w wyniku pożaru.