Nagi 4-latek wszedł rano do sklepu. Powiedział pracownikom tylko dwa słowa

2026-05-13 21:30

Niepokojące sceny w Hrubieszowie. Nad ranem po ulicach miasta chodził samotny, nagi 4-latek. Chłopiec wszedł do sklepu i powiedział pracownikom, że jest głodny, a jego mama śpi. Gdy policjanci i ratownicy dotarli do mieszkania dziecka, zastali dramatyczne warunki oraz kolejne małe dziecko wymagające pomocy.

Dziecko

i

Autor: Zanuck/ Getty Images zdj. ilustracyjne

Nagi 4-latek chodził po ulicy i szukał jedzenia

Do zdarzenia doszło w sobotni poranek, 9 maja, w Hrubieszowie. Po godzinie 8 rano mieszkańcy zauważyli małego chłopca spacerującego ulicami miasta bez żadnego ubrania.

Jak podaje portal "Lublin112" dziecko weszło do sklepu Stokrotka przy ul. Dwernickiego. Według relacji świadków 4-latek skierował się prosto do półek z jedzeniem i powiedział pracownikom, że jest bardzo głodny. Personel natychmiast zajął się chłopcem i powiadomił służby.

Na miejsce przyjechali policjanci oraz zespół ratownictwa medycznego. Chłopiec tłumaczył funkcjonariuszom, że jego mama śpi. Nie potrafił jednak wskazać adresu swojego mieszkania. Wspominał również o „wujku”, który miał wyrzucić jego zabawki do śmieci.

Policjanci weszli do mieszkania. Zastali dramatyczne warunki

Funkcjonariusze rozpoczęli ustalanie miejsca zamieszkania dziecka. Gdy dotarli do mieszkania, zastali tam bardzo trudne warunki bytowe.

W środku znajdowała się także 2-letnia dziewczynka. Ona również wymagała pomocy medycznej i została przekazana pod opiekę ratowników.

Oboje dzieci przewieziono do szpitala na badania i obserwację.

– Wobec matki prowadzone są czynności w kierunku narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – przekazała portalowi "Lublin112.pl" mł. asp. Beata Kieliszek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Quiz z wiedzy obowiązującej dziecko przystępujące do pierwszej komunii
Pytanie 1 z 10
Ile jest aktów wiary?

25-latka odpowie przed sądem

Matką dzieci okazała się 25-letnia kobieta. Jak poinformowała policja, była trzeźwa w chwili interwencji służb.

Mimo to śledczy badają, czy swoim zachowaniem naraziła dzieci na niebezpieczeństwo. Za taki czyn grozi kara do pięciu lat więzienia.

O dalszym losie rodzeństwa i kwestii opieki nad dziećmi zdecyduje teraz sąd rodzinny.