- To chyba pierwsze tego typu wieloprofilowe warsztaty w Polsce. Możemy ćwiczyć wiele scenariuszy różnych zabiegów, nie tylko jeden. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo. Symulator wybacza nam wiele rzeczy, których nie wybaczy nam żywy pacjent. Więc im więcej potu i łez na symulatorach, tym bezpieczniej i sprawniej wykonujemy zabiegi dla naszych pacjentów. Udało nam się sprowadzić symulatory z kilku ośrodków w Europie - mówi prof. Andrzej Głowniak z Uniwersyteckiego Centrum Kardiologii i Kardiochirurgii USK4.
Warsztaty Cardio Interventional Workshop skierowane są do lekarzy w trakcie szkolenia specjalizacyjnego, rezydentów kardiologii i chorób wewnętrznych, lekarzy zainteresowanych zabiegami strukturalnymi oraz studentów. Jak sami przyznają, jest to bardzo ważne.
- Tego typu warsztaty umożliwiają nam ćwiczenie nie na żywym człowieku, tylko na symulatorach, a jest to wstęp do dalszej pracy, możliwość spojrzenia jakie mogą być powikłania. To jest istotne w naszej pracy, głównie biorąc pod uwagę bezpieczeństwo i zdrowie pacjenta – mówi Monika Wójcik-Kopeć, lekarz kardiolog z Uniwersyteckiego Centrum Kardiologii i Kardiochirurgii USK4.
- Jest to metoda na przećwiczenie na sucho pewnych procedur, które są trudne, ryzykowne i które w zasadzie nie powinny być wykonywane na żywym pacjencie pierwszy raz - mówi Sylwiusz Niedobylski, lekarz rezydent w Oddziale Kardiologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie.
W szkoleniu wzięło udział ponad 60 specjalistów z kardiologii inwazyjnej. Odbyło się ono w ramach Cardio Days – tygodnia poświęconego nowoczesnej kardiologii oraz profilaktyce chorób układu krążenia.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Historia na kołach w Lublinie. W mieście znajdziemy wyjątkowe muzeum