Kiedyś była tu „polska Floryda”. Wszyscy kochali to miejsce! Zobacz archiwalne zdjęcia

2026-04-18 5:20

Jeszcze przed wojną przyciągały elitę II Rzeczypospolitej, kusiły słońcem i egzotycznym klimatem. Zaleszczyki – nazywane „polską riwierą” czy „polską Florydą”– były najcieplejszym miejscem w kraju, gdzie dojrzewały winogrona, morele i arbuzy. Dziś trudno uwierzyć, że ten tętniący życiem kurort niemal całkowicie zniknął z mapy dawnego świata.

Naturalny fenomen nad Dniestrem

Zaleszczyki należały do najpiękniej położonych miast na Podolu. O ich wyjątkowości decydowało przede wszystkim ukształtowanie terenu. Miasto powstało na cyplu utworzonym przez 180-stopniowy meander Dniestru. Rzeka otaczała je z trzech stron, płynąc głębokim jarzem, którego ściany sięgały nawet 300 metrów wysokości.

Ta niezwykła formacja działała jak naturalna osłona przed chłodnymi wiatrami z północy i wschodu. W połączeniu z południowym nachyleniem terenu tworzyła mikroklimat bardziej przypominający warunki śródziemnomorskie niż typowe dla Podola. To właśnie dlatego Zaleszczyki uznawano za najcieplejszy zakątek II Rzeczypospolitej.

Dane meteorologiczne z XX wieku pokazują skalę tego zjawiska. Latem temperatury wynosiły średnio od 25 do 30 stopni Celsjusza, a w słońcu sięgały nawet 58 stopni. Woda w Dniestrze potrafiła nagrzewać się do ponad 30 stopni. Nic dziwnego, że miejsce to szybko zyskało opinię „polskiego bieguna ciepła”.

Jarmark Wielkanocny w Lublinie

Kurort elit i wakacyjna stolica

Największy rozkwit Zaleszczyków przypadł na okres międzywojenny. Wówczas niewielkie kresowe miasteczko przeobraziło się w luksusowy kurort, odwiedzany przez elitę II RP. Gdy nad Bałtykiem kończył się sezon, tutaj dopiero się zaczynał.

Życie towarzyskie koncentrowało się wokół dwóch plaż. Plaża Słoneczna przyciągała bardziej wymagających gości – pełna była leżaków, eleganckich koszy i restauracji, a czas umilała muzyka na żywo. Z kolei Plaża Cienista oferowała spokojniejszy wypoczynek wśród drzew i łagodnego, piaszczystego brzegu. Była szczególnie popularna wśród rodzin i miłośników pływania.

Wzdłuż promenady działały liczne kawiarnie i restauracje. Po zmroku miasto ożywało – rozbrzmiewała muzyka, a na parkietach rozpoczynały się dancingi. Zaleszczyki były nie tylko miejscem wypoczynku, ale też ważnym punktem życia towarzyskiego.

Wyjątkowy klimat sprzyjał również uprawom. Region stał się centrum polskiego winiarstwa – przed wojną istniało tu około 150 hektarów winnic. Od 1935 roku organizowano święta winobrania, które przyciągały turystów z całego kraju.

Historia, która zakończyła się dramatem

Korzenie miasta sięgają 1376 roku, kiedy w zakolu Dniestru powstała niewielka wieś. Przez wieki Zaleszczyki znajdowały się w granicach Królestwa Polskiego i Rzeczypospolitej. W XVIII wieku przeszły na własność Stanisława Poniatowskiego, ojca ostatniego króla Polski.

Sielankę przerwała II wojna światowa. Już na jej początku miasto znalazło się pod okupacją sowiecką, a następnie niemiecką. Szczególnie tragiczny los spotkał społeczność żydowską – w wyniku egzekucji i deportacji została niemal całkowicie unicestwiona.

Po wojnie Zaleszczyki znalazły się w granicach Związku Radzieckiego. Władze uznały dawną infrastrukturę kurortu za zbędną. Pensjonaty, hotele, wille i ogrody zostały zniszczone, a plantacje winorośli i melonów wycięto. Symbolicznym aktem było zburzenie barokowego ratusza i postawienie w jego miejscu pomnika Lenina.

Równie brutalnie potraktowano obiekty sakralne. Kościół św. Stanisława został zamknięty i zdewastowany, służąc jako magazyn nawozów i soli, stajnia, a nawet publiczna toaleta. Synagogę przerobiono na kotłownię.

Po dekadach radzieckiej dewastacji miasto nigdy nie zyskało szansy na odtworzenie swojego turystycznego potencjału. Ostateczny cios przyniosła najnowsza historia. W 1986 roku, po katastrofie elektrowni jądrowej w Czarnobylu, radioaktywna chmura została uwięziona w głębokim jarze Dniestru, doprowadzając do znacznego skażenia terenu.

Dawna „polska riwiera” przestała istnieć – pozostały jedynie wspomnienia o miejscu, które przez lata było synonimem słońca, luksusu i letniego wypoczynku.

Zobacz także: To ostatni okólnik w regionie

Co ludzie powiedzą?
„Jedna rakieta i po nas”. Strach przy granicy z Rosją. Młodzi uciekają, wsie pustoszeją – Co Ludzie Powiedzą