- Warunki nad strefą pożaru potrafią bardzo szybko się zmieniać. Na pewno pogoda jest ważna. Natomiast pogoda jaka tam była? Praktycznie chmur było niewiele, także nie było jakiś takich tego typu sytuacji związanych ze słabą widzialnością. Także to nie było od strony takich chmur, czy opadów, czy zjawisk. Natomiast mogło być od strony wiatru. Są tak zwane uskoki wiatru, gdzie po prostu wiatr na bardzo niskiej wysokości tej wrażliwej zmienia kierunek i prędkość. Jeśli chodzi o takie latanie w takich sytuacjach na granicy pożaru i obszaru pozbawionego pożaru, to jest bardzo trudne. Można powiedzieć też, że nad samym pożarem jest prąd wstępujący, czyli silne prądy do góry, które są takie unoszące, a tuż obok może być osiadanie, albo po prostu jest silny prąd w kierunku tego pożaru. Jeśli leci się na niskiej wysokości, to praktycznie nie ma się możliwości żadnego manewru. Samolot jest bardzo wrażliwy, zwłaszcza jak wyrzuca dużą ilość wody, zmienia się jego masa, jest nachylony, czy powierzchnia nośna się zmienia, no to jest bardzo złożone. To są praktycznie loty w takich warunkach krytycznych i każdy element tam jest ważny. Na pewno pogoda jest ważna – mówi nam Grzegorz Kołodziej, informator lotniczo-meteorologiczny w Porcie Lotniczym Lublin-Świdnik.
Maszyna rozbiła się we wtorek w pobliżu miejscowości Osuchy podczas gaszenia ogromnego pożaru lasu w powiecie biłgorajskim. Zginął 65-letni pilot.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Seria pożarów w woj. lubelskim