Żołnierz oddał 12 strzałów na granicy z Białorusią. Zaskakujące słowa adwokatki w sądzie

2026-05-14 13:16

Przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Lublinie dobiegł końca proces 25-letniego szeregowego Karola S., oskarżonego o oddanie dwunastu strzałów z broni służbowej w trakcie marcowej interwencji na polsko-białoruskiej granicy. Śledczy zarzucają wojskowemu przekroczenie uprawnień oraz sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia i zdrowia. Obrońcy argumentują, że żołnierz działał w ogromnym stresie, trzymając się obowiązujących procedur. Wyrok w tej sprawie poznamy 27 maja.

Granica polsko-białoruska. Przedłużenie strefy buforowej i nowe wyzwania

i

Autor: Straż Graniczna/ Materiały prasowe Straż Graniczna

Dwanaście strzałów w okolicach Dubicz Cerkiewnych. Ustalenia prokuratury

Do opisywanego incydentu doszło 25 marca 2024 roku w rejonie podlaskiej miejscowości Dubicze Cerkiewne. Z informacji zebranych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie wynika, że grupa cudzoziemców próbowała nielegalnie sforsować zaporę na granicy polsko-białoruskiej, używając do rozgięcia stalowych elementów zwykłego lewarka samochodowego. Dodatkowo migranci byli wyposażeni w drabiny, co według śledczych wyraźnie wskazywało na zamiar pokonania kolejnych przeszkód granicznych.

Do akcji natychmiast ruszyli funkcjonariusze Straży Granicznej oraz wojskowi. Zgodnie z ustaleniami z aktu oskarżenia, 25-letni szeregowy Karol S., służący w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej, miał w trakcie dobiegania na miejsce zdarzenia oddać aż dwanaście strzałów ze swojej broni służbowej.

Zdaniem prokuratury wystrzelone pociski zmierzały bezpośrednio w stronę zgromadzonej grupy, w której znajdowali się nie tylko cudzoziemcy, ale również polscy żołnierze i strażnicy graniczni. Z analizy wynika, że trzy kule zrykoszetowały po kontakcie z betonowym słupem, podłożem i drutem kolczastym, a dziewięć pozostałych przeleciało w bliskiej odległości od ludzi.

Powołany w sprawie ekspert z dziedziny balistyki jednoznacznie stwierdził, że wystrzelone z broni służbowej pociski dysponowały energią w pełni wystarczającą do tego, aby doprowadzić do ciężkiego kalectwa, a nawet śmierci człowieka.

Kara dla Karola S. czy uniewinnienie żołnierza? Sprzeczne wizje w sądzie

W trakcie wygłaszania mów końcowych oskarżyciel Piotr Smoliński zażądał dla 25-latka kary pół roku ograniczenia wolności. Prokurator domagał się również zasądzenia nawiązek w wysokości 500 złotych dla każdej z osób pokrzywdzonych oraz nakazania publicznego odczytania wyroku podczas zbiórki w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej w stołecznej Wesołej.

Przedstawiciel oskarżenia argumentował, że zgromadzony w toku śledztwa materiał, w tym nagrania z kamer wideo oraz szczegółowe ekspertyzy biegłych, nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do winy oskarżonego żołnierza. W ocenie prokuratora zeznania Karola S. to wyłącznie sprytnie skonstruowana linia obrony, która ma uchronić go przed poniesieniem konsekwencji karnych.

Zupełnie inaczej sytuację przedstawiali obrońcy wojskowego, którzy dowodzili, że oddane strzały miały wyłącznie charakter ostrzegawczy. Mecenas Krzysztof Rogalski stanowczo akcentował, że jego klient znalazł się w niezwykle dynamicznej i stresującej sytuacji, ponieważ w stronę polskich mundurowych leciały rzucane przez migrantów kamienie i grube gałęzie.

Według przedstawionej przez obrońców wersji wydarzeń, głównym zamiarem 25-letniego żołnierza było szybkie zaalarmowanie okolicznych posterunków i udzielenie wsparcia Straży Granicznej, a nie świadome narażanie kogokolwiek na utratę życia.

Szokująca linia obrony. Prawniczka Karola S. o intencjach 25-latka

Bardzo ostre stanowisko w sądzie zaprezentowała również mecenas Edyta Skwira. W swojej mowie dowodziła ona, że strona oskarżająca w żaden sposób nie udowodniła, jakoby szeregowy Karol S. celowo przekroczył swoje uprawnienia czy też działał z premedytacją na czyjąkolwiek szkodę.

Prawniczka mocno podkreśliła fakt, że żadna z dwunastu wystrzelonych kul nie dosięgła człowieka, a przesłuchiwani w charakterze świadków mundurowi z polskiej strony wcale nie czuli się w tej sytuacji osobami pokrzywdzonymi.

– Gdyby jej klient zamierzał kogoś zabić lub zranić, to „z całą pewnością by to zrobił”, bo jest „bardzo dobrze wyszkolonym i dobrym strzelcem” – argumentowała adwokat.

Z relacji mecenas wynika, że sprawa od początku była wyolbrzymiona i jej zdaniem cały incydent powinien był zostać załatwiony w ramach wewnętrznego postępowania dyscyplinarnego lub zwykłej rozmowy z przełożonymi. Adwokatka dodała, że Karol S. od wczesnych lat szkolnych przygotowywał się do założenia munduru, jednak po opisywanych wydarzeniach postanowił zrzucić mundur i na stałe wyemigrować z Polski.

Ostateczny finał tej głośnej sprawy poznamy niebawem. Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie zaplanował ogłoszenie prawomocnego wyroku na poniedziałek, 27 maja.

Koszmarny dworzec tuż przy granicy z Polską

Zobacz także: Biblioteczne rarytasy w Lublinie. Czyli wyjątkowa okazja w domu książki

Nosel wkręca
Walka z gołębiami