Historia kościoła w dzielnicy Dziesiąta
Miejsce, gdzie stoi kościół - ulica Władysława Kunickiego, biegnie ze śródmieścia Lublina w kierunku Biłgoraja i dalej, do Przemyśla, w ostatnim odcinku przecinając osiedle domków jednorodzinnych, w których wiele ma prawie stuletni rodowód. Dzielnica „Dziesiąta” była pomyślana jako miasto-ogród już przed wojną, a pierwszy drewniany kościół stanął w tym miejscu już w 1934 roku. Dziś jego makietę można oglądać przy domu parafialnym, a oryginał przeniesiono do Pilaszkowic. W 1985 roku w jego miejscu stanął nowy, murowano-betonowy gmach, który wydawał się odporny na wszelkie kataklizmy.
Z pożarem świątyni nie mogli pogodzić się parafianie, których redakcja spotkała po tragedii. Anna i Ryszard Kargulowie podkreślali w rozmowie, jak wielkie znaczenie ma dla nich to miejsce.
„Trudno było uwierzyć. To piękna i bardzo ważna dla nas część życia” - powiedzieli.
To właśnie tutaj ponad sześć dekad temu w dawnej drewnianej świątyni przyjęli chrzest i Pierwszą Komunię Świętą. Wtedy też się poznali – pani Anna należała do kościelnego chóru, a pan Ryszard był ministrantem.
„I tak zostało. Wspólnie z naszymi synami pomagaliśmy budować ten kościół” - dodali z nostalgią.
Ks. Sądecki o odbudowie świątyni w Lublinie
W maju 2026 roku ks. Sądecki przypomina, że kościół to przede wszystkim miejsce ważnych wydarzeń życiowych i duchowych przeżyć dla ogromnej liczby osób. Dlatego odbudowa budynku to priorytet. Kiedy rozmawiał z dziennikarzem, akurat kończył ustalenia techniczne z jednym z parafian, ekspertem z branży budowlanej.
„Dlatego robimy wszystko, aby kościół odbudować, oddać go wiernym” - zadeklarował kapłan w wywiadzie.
Polecany artykuł:
Dodał również:
„Staram się konsultować wszystko ze specjalistami. Mam szczęście, że otaczają mnie tacy ludzie” - powiedział duchowny.
Już po kilkudziesięciogodzinnej akcji gaśniczej w grudniu stało się jasne, że zniszczenia są kolosalne. Do pomocy przy odbudowie od razu włączył się wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz Kuria Metropolitalna. Proboszcz Sądecki od początku przestrzegał przed fałszywymi zbiórkami i do dziś trzyma się tej zasady.
„Nie będziemy prowadzić żadnej zbiórki po domach albo w Internecie. Można wpłacić pieniądze na konto parafii lub bezpośrednio gotówką w kancelarii” - przypomniał proboszcz.
Choć początkowo pojawili się oszuści, szybko zrezygnowali z procederu, widząc brak odzewu. Wierni ze zrozumieniem przyjęli fakt, że prace remontowe pochłoną miliony złotych i będą trwały latami.
Z dawnej budowli ocalały praktycznie tylko ściany. Zdemontowano zniszczony strop, by zapobiec jego zawaleniu, rozebrano także pobliską dzwonnicę.
„Na razie trwa uprzątanie gruzu ze stropu, który zalega na podłodze kościoła. Najprawdopodobniej udało się ocali mury. Decyzje co dalej, jak ma być odbudowany, jak będzie wyglądał, są dopiero przed nami. Wiele przed nami pytań” - przyznał duszpasterz.
Polecany artykuł:
Proboszcz wyraził nadzieję, że do przyszłego roku uda się zamknąć kościół w stanie surowym. Mimo trudnej sytuacji życie parafii nie ustaje. Nabożeństwa odbywają się w dwóch salach domu parafialnego, gdzie przeniesiono Najświętszy Sakrament, oraz w namiocie ustawionym na podwórku, wyposażonym w telebim. Część ceremonii przeniesiono do sąsiedniej parafii.
„Przy sakramencie bierzmowania musieliśmy podzielić młodzież na dwie grupy, Pierwszą Komunię Świętą dzieci przyjmą w sześciu grupach: w naszej kapliczce i w parafii sąsiedniej” - wyjaśnił ksiądz.
Jak podsumował, parafia wciąż uczy się funkcjonowania w tym kryzysowym trybie.
Poniżej publikujemy link do strony parafii, gdzie znajdują się informacje dotyczące pomocy dla parafii: nsj.diecezja.lublin.pl/kontakt/