Spis treści
Sąsiedzi chwalili małżeństwo
Zabudowa przy ul. Lubelskiej w Puławach pochodzi z lat 80., ale wciąż uchodzi za prestiżowe miejsce do życia ze względu na bliskość centrum oraz dogodny wyjazd z miasta. 29-latka dorastała w tych okolicach i zdecydowała się zostać tu po ślubie z 28-letnim Krzysztofem. Pobrali się zaledwie rok wcześniej, w lipcu. Para wprowadziła się do niewielkiego mieszkania na czwartym piętrze. Oboje posiadali stabilne posady z możliwościami rozwoju. Nie mieli jeszcze dzieci.
Jedna z sąsiadek mieszkających na tym samym piętrze w rozmowie z "Super Expressem" wspomina ich w samych superlatywach, podkreślając ich grzeczność i uprzejmość. - Zawsze „dzień dobry”, „miłego dnia”, „do widzenia” - mówi. Nie potrafi zrozumieć, jak doszło do tragedii w ich kawalerce, dodając, że mąż zawsze odnosił się do żony z szacunkiem i kulturą.
Służby też nie odnotowały wcześniej żadnych interwencji w tym domu. Małżonkowie nigdy nie weszli w konflikt z prawem, a w ich rodzinie nie założono „niebieskiej karty”.
- Ona robiła niesamowite wrażenie, naprawdę była piękna. Może to mu przeszkadzało? - zastanawia się w rozmowie z reporterem "SE" mężczyzna, który mieszka w sąsiednim bloku. Zna rodzinę dziewczyny. Zarówno o niej, jak i o pochodzącym spod Puław 28-latku, nikt nie potrafi powiedzieć nic negatywnego.
Rodzina wezwała policję. Ciała znaleziono w zamkniętym lokalu
Poranek 24 lipca przyniósł makabryczne odkrycie, kiedy zaniepokojona rodzina, nie mogąc skontaktować się z małżeństwem, zaalarmowała służby. Drzwi ich lokalu były zablokowane od środka. Jak przekazała nadkom. Ewa Rejn-Kozak z miejscowej policji, straż pożarna musiała wyważyć wejście, po czym funkcjonariusze odnaleźli w środku zwłoki pary. Ze wstępnych hipotez śledczych wyłania się obraz tzw. samobójstwa rozszerzonego. Wszystko wskazuje na to, że 28-latek zamordował swoją żonę, a niedługo potem popełnił samobójstwo, wieszając się w domowej łazience.
Polecany artykuł: