„Zależy od sytuacji” mówią nam mieszkańcy o powiedzeniu „znalezione nie kradzione”.
Znam to powiedzenie, ale wszystko zależy od sytuacji. Jeśli nie zna się właściciela, to trudno mówić o kradzieży, ale gdy rzecz jest cenna albo są na niej jakieś dane, to wypada spróbować ją oddać - przyznaje jeden z rozmówców.
Na przykład telefony, dokumenty czy klucze, to prywatne rzeczy, potrzebne komuś na co dzień, więc raczej trzeba je zwrócić - słyszymy.
Pieniędzy raczej bym nie oddała. Szczególnie jeśli to niewielka kwota, bo raczej trudno znaleźć właściciela - przyznaje jedna z osób.
Nie zgadzam się z tym powiedzeniem. Jeśli znajdzie się czyjąś własność, należy ją zwrócić – podkreśla jeden z mieszkańców.
Jak to zrobić? Najczęściej wskazywane są media społecznościowe, kontakt przez telefon lub zgłoszenie sprawy na policję. W Lublinie możemy takie rzeczy przynieść do Biura Rzeczy Znalezionych. Działają m.in. przy Urzędzie Miasta czy MPK, a przedmioty z terenu powiatu lubelskiego możemy przynieść do starostwa.
Tak, to prawda. W Starostwie Powiatowym w Lublinie funkcjonuje Biuro Rzeczy Znalezionych. Trafiają do nas przedmioty znalezione na terenie powiatu lubelskiego, natomiast rzeczy znalezione w samym Lublinie należy zgłaszać do Urzędu Miasta. Do biura nie trafia ogromna liczba zgub, jednak regularnie pojawiają się m.in. telefony, rowery czy gotówka. Każdorazowo sporządzamy protokół i podejmujemy próbę odnalezienia właściciela. Zdarzają się też większe kwoty, w jednym przypadku było to aż 1200 zł. Właściciel sam się do nas zgłosił i odzyskał pieniądze – mówi starosta lubelski Sylwia Pisarek-Piotrowska.
Znalezione przedmioty przechowywane są do dwóch lat. Jeśli w tym czasie nie uda się ustalić właściciela, powoływana jest komisja, która decyduje o ich dalszym losie.
Rzeczy nienadające się do użytku są likwidowane, a te bardziej wartościowe podlegają dalszym procedurom zgodnie z przepisami. Sam proces przekazania znalezionej rzeczy jest prosty. Wystarczy zgłosić się do starostwa i poinformować na portierni o znalezionym przedmiocie. Pracownik zajmujący się tym zadaniem sporządza protokół. To szybka i bezproblemowa procedura - podkreśla starosta.
W Biurze Rzeczy Znalezionych lubelskiego starostwa około 80% przedmiotów wraca do właściciela.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Noc Kultury 2026 w Lublinie