O cyfrowej rewolucji i nowym zakazie rozmawialiśmy z doktor Aleksandrą Borowicz, adiunktem w Katedrze Pedagogiki Specjalnej KUL.
Od 1 września miałyby być zakazane telefony w szkołach. Czy to dobry pomysł?
Dr Aleksandra Borowicz: Zakazy zawsze rodzą, szczególnie w młodych ludziach, takie postawy opozycyjne i buntownicze, więc chyba tak naprawdę priorytetem nie powinno być zakazywanie, a raczej mądra edukacja. Mądra edukacja mówiąca o konsekwencjach, na przykład używania, nadużywania i wchodzenia w świat cyfrowy. Ta cyfrowa rewolucja niesie ogrom korzyści i myślę, że to należy młodym ludziom pokazywać, jakie są możliwości w dzisiejszym cyfrowym świecie. Niewątpliwie dla pedagogów i rodziców niesie, to nowe wyzwania, do których chyba nie wszyscy są przygotowani.
Na co powinniśmy zwrócić uwagę przy wprowadzaniu najmłodszych do tego cyfrowego świata?
AB: Powiedziałabym, że spośród tych podstawowych umiejętności, najważniejsza jest świadoma selekcja informacji. Dobór tego, co wartościowe, a tego, co niekoniecznie niesie jakiekolwiek korzyści i jest dezinformacją czy fake newsem. Po prostu myślę, że młodych ludzi należałoby uczyć rozumienia kontekstu informacji, które pojawiają się w sieci, krytycyzmu w odbiorze, ale też poszanowania drugiego człowieka, prywatności i odpowiedzialności za wszystkie swoje działania.
Czy to dobry pomysł na walkę z uzależnieniem? Jak temu przeciwdziałać?
AB: Warto dużo wcześniej rozpoznawać symptomy uzależnienia od cyfrowego świata. Myślę, że takimi dosyć łatwymi do rozpoznania symptomami są na przykład rozdrażnienie, nieradzenie sobie z emocjami, niekontrolowanie emocji, zaniedbywanie podstawowych obowiązków, czy obowiązków edukacyjnych. To, co też często widać, to jest taki dyskomfort u młodych ludzi w momencie, kiedy pojawia się jakaś pauza, na przykład w dostępie do internetu.
Chyba największą w tym role mają rodzice, co powinni zrobić żeby wskazać dzieciom właściwą ścieżkę w cyfrowym świecie?
AB: No właśnie nie zakazywać, tylko pokazywać im, jak mądrze spędzić czas w sieci. Myślę, że podarowanie dzieciom czasu i wspólne bycie w tej sieci, czy pokazywanie jakie wartości są w internecie, to jest kluczowe. Czyli nie inwigilacja, ale też ochrona i edukacja rodziców, z jakich na przykład funkcji, aplikacji, programów mogliby skorzystać, by samym sobie pomóc. Tutaj przede wszystkim najważniejsza będzie mądra edukacja i wspólny czas.
Czy taki zakaz będzie skuteczny, czy dzieci w swoim sprycie i przebiegłości nie będą potrafiły tego obejść?
AB: Właśnie tak uważam, że troszkę wykształcimy w nich chęć obchodzenia dookoła tych zakazów. Pamiętajmy, że cyfrowy świat to nie tylko telefon, to są smartwatche, to są opaski, to są tablety. Bywa tak, że dzieci mają dwa telefony i moment oddania telefonu do jakiegoś depozytu w szkole w ogóle jest nieskuteczny. Natomiast bardziej patrzyłabym na przykład szkół, które sobie radzą z tym zakazem używania telefonów.
Czy szkoła może wesprzeć rodziców w tym dobrym wychowywaniu w dobie rewolucji cyfrowej?
AB: Tak, jak najbardziej. I rzeczywiście liczymy i czekamy na mądre programy profilaktyczno-edukacyjne, które nauczą młodych korzystania, mądrego korzystania i konsekwencji, bo myślę, że tego brakuje. Liczę na takie wypracowane dobre praktyki. Może trochę brakuje takiego współdzielenia się tymi dobrymi praktykami między szkołami. Może brakuje warsztatów dla kadry i dla nauczycieli, a przede wszystkim dla dzieci. Uważam, że powinno być więcej takich programów edukacyjnych i warsztatowych, jak korzystać z sieci.
Według zapowiedzi ustawa przewiduje dwa wyjątki: gdy nauczyciel zezwoli na to w celach dydaktycznych oraz w sytuacjach uzasadnionych stanem zdrowia. W szkołach ponadpodstawowych zasady korzystania z elektroniki dalej będą regulować statuty.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Tłumy w lubelskim Skansenie pożegnały zimę. Jeden z dawnych przesądów do dziś mrozi krew w żyłach