Piknik ufologiczny w Emilcinie. Rolnik spotkał tam istoty nie z tej ziemi?

2026-05-09 18:04

Gdyby we wszechświecie istniały pozaziemskie cywilizacje, ich przedstawiciele z pewnością odnaleźliby się na Lubelszczyźnie. W niewielkim Emilcinie zorganizowano trzecią edycję Pikniku Ufologicznego, upamiętniającego wydarzenia z 1978 roku. Właśnie wtedy miejscowy gospodarz Jan Wolski miał natknąć się na tajemnicze istoty, które sam określał mianem potworaków. Wydarzenie przyciągnęło setki entuzjastów UFO z całej Polski.

Trzeci Piknik Ufologiczny w Emilcinie. Historia spotkania sprzed kilkudziesięciu lat

Niewielka miejscowość pod Opolem Lubelskim zyskała międzynarodowy rozgłos dzięki pewnej niesamowitej historii sprzed lat. Środowy poranek 10 maja 1978 roku był chłodny oraz bardzo pochmurny. 71-letni wówczas Jan Wolski wstał skoro świt. Przygotował furmankę, po czym ruszył w drogę powrotną doskonale znanym mu leśnym duktem. Zauważył w pewnym momencie dwie postaci między drzewami. Gospodarz wziął je początkowo za myśliwych lub harcerzy, jednak z każdą chwilą utwierdzał się w przekonaniu, że ma do czynienia z kimś zupełnie nieznanym. Nigdy wcześniej nie widział podobnych istot.

Sonda
Czy wierzysz w istnienie kosmitów?

Wygląd przybyszów z kosmosu. Jan Wolski z Emilcina opisał nieznajomych

Rolnik bardzo szczegółowo zapamiętał fizjonomię napotkanych istot.

„- Małe i drobne, jak Chińczyki”

QUIZ. Straszny quiz o zjawiskach paranormalnych! Duchy i UFO to tylko początek. Odważysz się?
Pytanie 1 z 10
Gdzie znajduje się Trójkąt Bermudzki?

Tak mężczyzna relacjonował spotkanie z niezwykłymi przybyszami. Porównanie do mieszkańców Azji wynikało z wyglądu rysów ich twarzy z wystającymi kośćmi policzkowymi i skośnymi oczami. Gospodarz mierzył  164 centymetry, jednak nieznajomi wydawali się od niego znacznie niżsi. Istoty bez pytania weszły na wóz, zajmując miejsca tuż obok powożącego.

„Zgrabnie tak, sprytnie wskoczyli. Grzeczni byli, to ich nie przeganiałem”

Powszechny zwyczaj podwożenia nieznajomych na polskiej wsi sprawił, że rolnik w ogóle nie oponował. Wolski zachowywał całkowity spokój. Dopiero po chwili zorientował się, że obcy mają wyraźnie zielonkawy odcień skóry. Mężczyzna uznał, że ma do czynienia z - jak to określił - potworakami.

Wejście na pokład statku obcych. Badania Jana Wolskiego w Emilcinie

Pojazd kosmitów wzbudził w rolniku ogromne zdziwienie.

„- I prędziutko tak mówili. Ta tata tata ta..tak drobniutko, równomiernie, nie za głośno i nie za cicho”

Tymi słowami mężczyzna opisywał ufologom z różnych stron globu specyficzny sposób porozumiewania się przybyszów. Jego relacja niezmiennie pozostaje cennym dla ufologów świadectwem. Według informacji zamieszczonych na portalu Emilcin.com, obcy mogli mieć umiejętność manipulowania czasem. Przed spotkaniem z rolnikiem najpewniej drobiazgowo zbadali całą okolicę, korzystając z technologii pozwalającej na wielokrotne przewijanie i cofanie upływającego czasu, podobnie jak ma to miejsce w przypadku taśmy filmowej.

Po przejechaniu krótkiego dystansu obcy zasygnalizowali ruchem rąk, aby zatrzymać konia. Nad pobliską leśną polaną, tuż obok rosnących brzóz, unosił się tajemniczy wehikuł.

„- Jak chlebak albo autobus osobowy, biały, jakby przeźroczysty”

Takimi słowami Jan Wolski opisywał maszynę nieznanego pochodzenia. Mężczyzna został przetransportowany do wnętrza za pomocą niewielkiej platformy przypominającej windę. Środek obiektu tonął w mroku i brakowało w nim jakichkolwiek paneli sterowania, wskaźników czy świecących diod. Gospodarz dostrzegł tam jedynie proste siedziska oraz kolejnych dwóch przedstawicieli obcej rasy, którzy dołączyli do swoich towarzyszy.

„- Kazali mi się rozebrać. Zdjąłem jesionkę, sweter, koszulę, potem spodnie”

Mimo przebywania sam na sam z nieznanymi istotami, rolnik zupełnie nie panikował. Zachował zimną krew nawet w momencie, gdy ufoludki rozpoczęły szczegółowe oględziny jego ciała za pomocą urządzenia przypominającego złączone talerze. Po zakończeniu procedur i ponownym założeniu ubrań, obcy zaoferowali mu swój specyficzny posiłek, który z wyglądu przypominał sopel lodu.

„- I oni, wie pan, tam jedli… Przezroczyste, białe to było. I tamci tak łamali po troszku. Łamali po troszku i jedli. To się ukruszało cicho jak ciasto - takie twardsze.”

Gospodarz ostatecznie podziękował za posiłek, czego zresztą bardzo po latach żałował. Przy opuszczaniu pojazdu ściągnął z głowy nakrycie i kulturalnie pożegnał się z kosmitami. Zjechał z powrotem na dół na specjalnej platformie, po czym natychmiast ruszył wozem w stronę swojego gospodarstwa. Sąsiad Bolesław Miotła był jedną z pierwszych osób, która usłyszała o tym niezwykłym incydencie. Zmarły w wieku 92 lat znajomy Wolskiego jeszcze kilkanaście lat temu dokładnie relacjonował autorowi wydarzenia z tamtego majowego poranka.

„- Ojciec widział cudotwory”

Z takimi słowami przerażony potomek rolnika wbiegł do domu Bolesława Miotły. Mężczyźni błyskawicznie udali się na wskazaną polanę, jednak po przybyszach pozostał wyłącznie specyficzny swąd oraz uszkodzone gałęzie pobliskich drzew. Dla głównego bohatera rozpoczął się wyjątkowo trudny okres, ponieważ władze komunistyczne próbowały zdyskredytować jego opowieść. Aparat państwowy usiłował wykreować go na uciążliwego alkoholika, który rzekomo zasnął w lesie i doświadczył pijackich majaków.

„- Ale wieś mu uwierzyła. Janek nie pił, nie palił, był poważnym gospodarzem. Bajdliwy nie był w żadnym wypadku”

Takimi argumentami Bolesław Miotła odpierał zarzuty kierowane pod adresem zmarłego w 1990 roku przyjaciela. Społeczność lokalna nigdy nie zwątpiła w prawdomówność osiemdziesięciotrzyletniego w chwili śmierci rolnika. W 2005 roku w miejscowości odsłonięto specjalny obelisk z pamiątkową inskrypcją.

„- Prawda nas jeszcze zadziwi...”

W dniach 9-10 maja 2026 w Emilcinie odbył się Piknik Ufologiczny na pamiątkę wydarzeń z 1978 roku. Frekwencja podczas wydarzenia przerosła najśmielsze oczekiwania pomysłodawców zlotu.

„- Nie spodziewaliśmy się tego”

Przyznali wprost organizatorzy, obserwując rosnącą liczbę gości. Impreza przyciągnęła między innymi 35-letniego Aleksandra i 28-letniego Przemka, których do wizyty namówili znajomi.

„- Wszystko świetnie przygotowane, naprawdę robi wrażenie”

Turyści z Krakowa założyli na głowy foliowe czapeczki, choć sami otwarcie przyznają, że zachowują sceptycyzm wobec istnienia pozaziemskich cywilizacji.

„- Trochę zabawy, trochę pokazów i wykładów, wszystkiego w sam raz.”

Wjazd na teren pikniku zdobiły duże kukły przedstawiające Jana Wolskiego i kosmitę. Kawałek dalej postawiono replikę statku kosmicznego, zbudowaną na podstawie dawnej relacji rolnika. Gwoździem programu okazała się widowiskowa rekonstrukcja legendarnego spotkania, która z pewnością spodobałaby się nawet kosmitom.

Piotr Kędzierski zobaczył UFO? Znany dziennikarz napisał o tym książkę!