Do sytuacji miało dojść 12 lipca w pociągu „Bystrzyca”. Kobieta relacjonowała, że po powrocie z toalety z czteroletnim synem zastała zajęte wykupione miejsca i usiadła w innym miejscu przedziału. Dopiero po chwili zauważyła u siedzącego naprzeciwko dziecka charakterystyczne objawy ospy wietrznej. – Jego matka powiedziała mi, że syn zachorował, że to bardzo zaraźliwa ospa. Poradziła, żeby lepiej się ewakuować, bo moje dziecko na pewno się zakazi – powiedziała w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim.
Według relacji kobiety konduktorka zwróciła rodzicom chorego dziecka uwagę, jednak rodzina nie została wyproszona z pociągu. Pasażerce i jej synowi zapewniono miejsca w innym wagonie. Kobieta poinformowała również, że zgłosiła sprawę do sanepidu, gdzie miała usłyszeć, że w przypadku ospy wietrznej nie ma obowiązku izolacji chorego. Zapowiada też złożenie zawiadomienia na policję i poszukuje świadków zdarzenia.
Czytaj też: Dramat na oddziale zamkniętym. „Zamknęli mi córkę w psychiatryku!”
Czym jest ospa wietrzna?
Ospa wietrzna to wysoce zakaźna choroba wirusowa wywoływana przez wirusa VZV. Przenosi się głównie drogą kropelkową oraz przez bezpośredni kontakt z wydzieliną z pęcherzyków skórnych. Charakterystycznymi objawami są gorączka oraz swędząca wysypka, która z czasem przekształca się w pęcherzyki i strupy. U większości dzieci przebiega łagodnie, jednak u dorosłych, osób z obniżoną odpornością i kobiet w ciąży może prowadzić do poważnych powikłań. Szczepienie przeciw ospie wietrznej jest skuteczną metodą ochrony przed zachorowaniem lub ciężkim przebiegiem choroby.
Zobacz też: Zemdlała w pociągu, na pomoc czekali ponad godzinę. Usłyszeli: "Nie ma wolnych karetek"