Siódmy przypadek wścieklizny w woj. lubelskim
Chorobę wykryto u lisa wolno żyjącego w miejscowości Łabuńki Pierwsze w gminie Łabunie w powiecie zamojskim – podała w komunikacie Lubelski Wojewódzki Lekarz Weterynarii Agnieszka Smyl.
To siódmy przypadek wścieklizny w tym roku w woj. lubelskim; chorobę wykryto u czterech lisów i a w trzech przypadkach u kotów.
W ubiegłym roku na Lubelszczyźnie stwierdzono 36 przypadków wścieklizny w różnych miejscowościach południowowschodniej części województwa, głównie u lisów, ale też u jenotów, kotów, psów, sarny, kuny, a nawet w dwóch przypadkach u krów.
Obowiązek szczepienia kotów
Od grudnia ub. roku w powiatach biłgorajskim, hrubieszowskim, krasnostawskim, tomaszowskim, zamojskim i chełmskim a także w miastach Zamość i Chełm wojewoda lubelski wprowadził obowiązek szczepienia przeciwko wściekliźnie kotów powyżej trzeciego miesiąca życia.
W całej Polsce szczepienia przeciwko wściekliźnie obowiązkowe są dla psów powyżej trzeciego miesiąca życia. Za uchylanie się od tego obowiązku właścicielom zwierząt grozi mandat w wysokości 500 zł.
Weterynarze zalecają wszystkim właścicielom kotów, aby je szczepili profilaktycznie. Przypominają też, że przeciwko wściekliźnie można również szczepić zwierzęta innych gatunków, w np. bydło czy konie.
Wścieklizna jest chorobą śmiertelną i nieuleczalną. Jedyną skuteczną formą jej zapobieganie są szczepienia. W ostatni weekend marca inspektorat weterynarii przeprowadził na Lubelszczyźnie trzydniową akcję szczepienia przeciwko wściekliźnie lisów wolno żyjących. Ponad 730 tys. dawek szczepionki zrzucono z samolotów lub rozprowadzano ręcznie. W tym roku inspekcja planuje jeszcze co najmniej dwie akcje szczepień - latem i jesienią. W ubiegłym roku na terenie woj. lubelskiego przeprowadzono trzy takie szczepienia dzikich lisów - każdorazowo rozprowadzono ponad 700 tys. dawek szczepionki.
Systematyczne szczepienia lisów prowadzone od wielu lat powodowały, że w ostatnich latach wścieklizny w woj. lubelskim nie stwierdzano albo były to sporadyczne przypadki. W ubiegłym roku jednak choroba znów dała o sobie znać. Rozprzestrzenianie się wścieklizny to prawdopodobnie efekt znacznego ograniczenia szczepień wśród dzikich lisów na Ukrainie, gdzie trwa wojna. Prawdopodobnie chore zwierzęta migrują do Polski i przenoszą chorobę.
Wścieklizna jest niebezpieczną, nieuleczalną i śmiertelną chorobą odzwierzęcą. Chorować na nią mogą wszystkie zwierzęta stałocieplne, także ludzie. Głównym nosicielem wścieklizny w Polsce jest lis rudy. Do zakażenia człowieka dochodzi najczęściej w wyniku pogryzienia przez chore zwierzę.
ZOBACZ TAKŻE: Na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie liczy się każdy dzień. Przed uczelnią stoi duże wyzwanie