Syreny zawyły w dwóch miastach. Mieszkańcy reagują zaskakująco: „To już po prostu spowszedniało”

2026-09-17 13:29

Syreny alarmowe zaskoczyły mieszkańców Lublina i Rzeszowa. W związku z zagrożeniem atakiem z powietrza w regionie uruchomiono procedury alarmowe, a część osób została ewakuowana. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa później odwołało alarm, informując o braku zagrożenia na terenie Polski.

Głośniki syreny alarmowej na słupie na tle budynków. O alarmach w Lublinie i Rzeszowie przeczytasz na Eska Lublin.
Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI

O sytuacji informował reporter Radia Eska. Dźwięk syren wywołał wśród niektórych mieszkańców niepokój, szczególnie w kontekście trwających rosyjskich ataków na Ukrainę.

Słyszałyście ten alarm przed chwilą? Obawiacie się w ogóle nalotu jakiegoś rosyjskiego? - pytał reporter Radia Eska.

Mieszkańcy przyznawali, że nie wiedzą dokładnie, jak powinni reagować w takiej sytuacji.

To znaczy dostałyśmy szukać bezpiecznego miejsca. No ale w jakim zakresie bezpiecznego miejsca, prawda? No gdzie jest bezpieczne miejsce? Gdzie są schrony w Rzeszowie? - mówiła jedna z mieszkanek.

Mimo alarmujących syren reakcje niektórych przechodniów były zaskakująco spokojne. Reporter Radia Eska zwrócił uwagę, że wiele osób zachowywało się tak, jakby nic szczególnego się nie działo. Jedna z mieszkanek przyznała, że częste komunikaty o zagrożeniu sprawiły, że alarmy zaczęły być traktowane niemal jak codzienność.

Dokładnie. No bo jesteśmy zasypywani lawinowo. Dwa razy dziennie dostajemy, to już po prostu spowszedniało – powiedziała.

W Rzeszowie w związku z alarmem ewakuowano m.in. Podkarpacki Urząd Wojewódzki. Ewakuacje przeprowadzono także w wielu szkołach w regionie. Jednocześnie mieszkańcy Lublina usłyszeli huk, który — jak przekazało Radio Eska — był związany z przekraczaniem bariery dźwięku przez polskie myśliwce.

W związku z sytuacją Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało do mieszkańców województw podkarpackiego i lubelskiego wiadomości SMS. Później przekazano informację o odwołaniu alarmu i braku zagrożenia atakiem z powietrza.

Sytuacja była związana z zagrożeniem z powietrza na terytorium Ukrainy. W takich sytuacjach polskie służby monitorują sytuację i mogą podnosić gotowość systemu obrony powietrznej. RCB informowało już wcześniej mieszkańców województw przygranicznych o rosyjskich atakach na Ukrainę i działaniach polskiego lotnictwa.

Dla mieszkańców najważniejsza okazała się jednak informacja końcowa: na terytorium Polski nie występowało zagrożenie atakiem z powietrza.

Alarmy na Grochowie nie dają spać mieszkańcom. Tak wyją pociągi na Olszynce Grochowskiej