Gnojowica przed posesją ministra
Do zdarzenia doszło 9 stycznia w województwie podlaskim. Wieczorem, po protestach rolników w Warszawie przeciwko umowie UE z krajami Mercosur, minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował w Polsat News, że ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego domu. Jak przekazał, sprawca próbował również uszkodzić ogrodzenie i kierował wobec niego groźby.
Z ustaleń prokuratury wynika, że podejrzany przyjechał pod posesję ministra i rozlał około 500 litrów substancji „koloru brunatno-zielonego”. Następnie odjechał, jednak po chwili wrócił. Wtedy – w rozmowie z żoną ministra – miał kierować groźby, nawiązując do działalności politycznej Stefana Krajewskiego oraz grozić popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub osób jej najbliższych.
Zarzuty i możliwa kara
Sprawą zajęła się policja, która w sobotę poinformowała o zatrzymaniu 35-latka z województwa lubelskiego. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Zambrowie. Jak przekazała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Łomży Dorota Leszczyńska, mężczyzna usłyszał zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz gróźb karalnych.
W tym ostatnim przypadku chodzi o groźby wobec premiera, trzech ministrów – w tym ministra rolnictwa – oraz prezydenta Warszawy. Czynności prokuratorskie obejmują także nagranie opublikowane przez podejrzanego w mediach społecznościowych, w którym – według śledczych – pojawiły się groźby karalne wobec wymienionych polityków. Przy takich zarzutach grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. We wstępnej fazie przesłuchania podejrzany nie przyznał się do winy.
Apel polityków o tonowanie nastrojów
W sobotę, w związku z incydentem, politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego członkiem jest Stefan Krajewski, zaapelowali o uspokojenie emocji w debacie publicznej. –
- Szaleniec – bo tak trzeba to nazwać – zaatakował mienie, zaatakował rodzinę naszego klubowego kolegi – mówił w Białymstoku przewodniczący klubu parlamentarnego PSL Krzysztof Paszyk, apelując do wszystkich środowisk politycznych o tonowanie nastrojów.
Z kolei zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Stefaniak podkreślał, że „to jest bandyterka” i zwracał uwagę, że w zdarzeniu ucierpiała przede wszystkim rodzina ministra. Politycy powoływali się na opublikowane przez PSL nagranie z zajścia, zawierające fragmenty zarejestrowane zarówno przez żonę ministra, jak i sprawcę, na którym słychać groźby oraz widać rozlaną gnojowicę.
Prokuratura zapowiada decyzję o ewentualnych środkach zapobiegawczych po zakończeniu przesłuchania.
Zobacz także: Zanim zbadają wcześniaki, będą mogli nauczyć się tego na symulatorze. Nowy sprzęt od WOŚP