Rolniczy kolos Polski Ludowej
Z okresem PRL kojarzą się oczywiście kolejki, ale to nie wszystko. Z tamtych czasów pochodzą także kultowe dziś PGR, czyli Państwowe Gospodarstwa Rolne. Były one czymś więcej niż zwykłymi farmami. Miały być dowodem, że socjalistyczny model gospodarowania potrafi działać skuteczniej niż prywatni rolnicy. W propagandzie pokazywano je jako symbole postępu: nowoczesne maszyny, wielkie obory, tysiące hektarów ziemi i pracowników żyjących w nowych blokach.
PGR stanowiły małe miasta i azyl dla Polaków
Co ciekawe, największe PGR-y przypominały samowystarczalne organizmy. Miały własne warsztaty, magazyny, szkoły, ośrodki zdrowia, stołówki, a nawet kluby kultury. Nic więc dziwnego, że w wielu regionach Polski były głównym pracodawcą i centrum życia społecznego. Państwo dawało mieszkanie, pensję, opał, czasem także żywność. Dzieci chodziły do szkoły razem, a rodziny znały się od pokoleń.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Tak wyglądały PGR-y w okresie Polski Rzeczpospolitej Ludowej [ZDJĘCIA]
Upadek PGR-ów
Po transformacji ustrojowej państwowe gospodarstwa zaczęły błyskawicznie znikać. W gospodarce rynkowej większość z nich okazała się nierentowna. Zadłużone, źle zarządzane i uzależnione od państwowych dotacji nie były w stanie konkurować z prywatnym rolnictwem.
Likwidacja PGR-ów oznaczała masowe bezrobocie. W wielu miejscowościach z dnia na dzień znikał jedyny pracodawca, więc ludzie tracili nie tylko pracę, ale również mieszkania służbowe, poczucie bezpieczeństwa i całe dotychczasowe życie.