Recenzja gry: Wyprawa do El Dorado - gra kościana. Wielka wyprawa w kompaktowym wydaniu

To kolejna gra Reinera Knizia, która mimo banalnej wręcz prostoty w mechanice gry, zaskakuje głębią decyzji. Po raz kolejny czeka nas wielka wyprawa do legendarnej krainy El Dorado. Tym razem jednak, w dłonie weźmiemy ołówki i kości. Jak sprawdza się to w praktyce? Zapraszam do recenzji.

Wielka wyprawa na kartce rozmiarów 13 x 18 cm

W poprzednich odsłonach gier z serii Wyprawa do El Dorado musieliśmy przygotować sporo miejsca na stole. Tym razem jednak, zdołamy zmieścić się nawet na stoliku kawowym. Każdy z graczy dostaje swoją kartkę wyprawy i ołówek. Jeszcze tylko trochę miejsca na rzut kośćmi i… tyle. 

Zadaniem gracza jest dotarcie do legendarnej świątyni, będącej sercem El Dorado. Zanim jednak będziemy mogli przed nią stanąć, musimy złożyć odpowiednią ofiarę (ze złota) w kilku mniejszych świątyniach. Fabularnie mamy w ten sposób przypodobać się rdzennym mieszkańcom i ich bogom. 

To zresztą wielka zaleta tej gry - fabuła. Bo oprócz instrukcji, w pudełku znajdziemy książeczkę z zarysem historii, w którą mamy się zagłębić. Z lektury dowiemy się, że jest to historia przygotowań i przebiegu nieznanej dotychczas wyprawy, spisana przez jej anonimowego uczestnika. Dowiemy się, jakie postacie wzięły udział w wyprawie (a które spotkamy także w trakcie gry), jakie mapy przyjdzie nam poznać i w końcu co stanowiło ostateczny cel przygody. 

Eksperymentalna Biedronka działa w Siewierzu

Czego potrzebujemy, aby wyruszyć w nieznane?

W niewielkim pudełku znajdziemy: instrukcję, Pamiętnik z wyprawy, 7 kości, 4 ołówki oraz 4 zestawy map (o różnych poziomach trudności).

Jak wyżej zaznaczyłem, pod względem mechaniki gra jest bardzo prosta. Jeden z graczy rzuca zestawem siedmiu kości. W swojej turze każdy z uczestników wybiera jedną kość, wykorzystuje zawarty na niej symbol i (ewentualnie) jeden ze zgromadzonych wcześniej zasobów. 

Symbole na kościach pozwalają nam wejść na konkretny teren przedstawiony na mapie, zdobyć zasoby lub złożyć ofiarę ze złota w świątyniach. To, ile konkretnie złota przeznaczymy na ten cel, może zadecydować o zwycięstwie przy ewentualnym remisie pod koniec gry.

Wszystko, co robimy (przemierzane tereny, zdobywane zasoby i rekrutowani towarzysze) zaznaczamy ołówkiem na swojej mapie. Wygrywa ten z graczy, który pierwszy przekroczy bramę El Dorado.

To od nas zależy, czy popchniemy wyprawę dalej w terenie, czy jednak zdobędziemy zasoby lub towarzyszy, z których skorzystamy w kolejnych turach.

Co może się podobać, a co nie

Wyprawa do El Dorado - gra kościana to kolejne, bardzo ciekawe podejście do tematu wielkiej wyprawy, na końcu której gracza czeka legendarna kraina złota. Kompaktowy rozmiar sprawdzi się nie tylko na niewielkim stole, ale nawet w podróży pociągiem czy na pikniku. 

Gracze zaznajomieni z innymi tytułami tej serii z pewnością docenią symbole (pochodnie, wiosła, maczety), występujące w poprzednich grach. 

Osobiście doceniam starania autora, aby gra nie była suchą mechaniką rzucania kości i zaznaczania postępów na mapie - warto zapoznać się z krótkim Pamiętnikiem z wyprawy aby dowiedzieć się, że tym razem nie przyjdzie nam w udziale przedrzeć się przez dżunglę, aby wyrwać złoto i klejnoty z pradawnych świątyń. Tym razem, czeka nas o wiele bardziej szlachetne zadanie - poznać i zrozumieć prawdziwe bogactwo tej krainy.

Pod względem regrywalności również jest nieźle - mamy co prawda jedynie 4 mapy do wyboru (o wzrastającej trudności), ale liczba arkuszy (dwustronnych!) pozwoli na wielokrotne podejście do tytułu. 

Każda kolejna mapa zwiększy nie tylko trudność rozgrywki, ale doda do niej również nowe, świeże elementy: towarzyszy podróży i nowe zasady.

Losowość ogranicza się do wypadających symboli na kościach. Ale i nad tym da się zapanować, wiele zasobów można bowiem zdobyć, używając dowolnej kości. 

Instrukcja jest napisana bardzo zrozumiale, a dzięki sporej liczbie przykładów - jedna lektura pozwala na dosyć sprawne rozegranie pierwszej przygody. Choć muszę przyznać, że i tak sięgałem w jej trakcie do zasad kilkukrotnie, aby upewnić się, czy wszystko dobrze rozumiem.

W tę odsłonę Wyprawy do El Dorado zagramy w ekipie minimum 2, a maksymalnie 4 graczy. Minimalny wiek wskazany przez twórców to 10 lat. Jedna rozgrywka potrwa około 45 minut. 

Bardzo miłym akcentem (do którego zdążyło nas już przyzwyczaić Wydawnictwo Nasza Księgarnia) jest zestaw 4 ołówków z logo wydawnictwa. Poza tym, w pudełku znajdziemy naklejkę, na której możemy zapisać imię i nazwisko właściciela gry.

Więcej o grze dowiecie się ze strony internetowej wydawcy.

Dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za bezpłatne przekazanie egzemplarza recenzenckiego. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na kształt powyższej recenzji.

Zobacz także naszą galerię zdjęć: Gra planszowa: Wyprawa do El Dorado - gra kościana

ROLKI