Recenzja gry: Pierwsza osada. Zabawa w planistę na wyspie

2026-01-11 12:04

Lepiej postawić karczmę przy porcie, czy przy targu? Czy opłaci się wybudować wieżę na samym środku wyspy? Jakie budynki muszą sąsiadować z polem zboża? Te i podobne dylematy będziemy rozstrzygać przez całą rozgrywkę w Pierwszą Osadę. Zapraszam do recenzji kolejnej gry ze stajni Naszej Księgarni.

Cel gry

Na początku chciałbym zauważyć, że tytuł gry jest nieco mylący. Osada jest bowiem tylko jedną z dziewięciu kart (czy to niewiele? O tym nieco dalej), z których ułożymy naszą własną wyspę. Równie dobrze w rozgrywce… możemy nawet na nią nie trafić!

Szkopuł polega na tym, aby tak ułożyć karty (budynki) względem siebie, aby wyciągnąć jak najwięcej punktów.

Czasu mamy na to niewiele (około 20 minut), bo jedynie… 8 rund. Ograniczać nas będzie także sama wyspa, która będzie miała pod koniec gry konkretny rozmiar: 4 x 4 karty, czyli w sumie będzie się składała z 16 kart.

Przez całą rozgrywkę będziemy zatem kombinować nie tylko, której z dostępnych nam kart użyć, ale także w którym miejscu ją ułożyć. Co w takim razie znajdziemy w pudełku?

Gra planszowa: Pierwsza osada

i

Autor: Bartłomiej Ważny

Elementy gry

Rozgrywka w Pierwszą Osadę opiera się na 9 rodzajach kart, przedstawiających: tytułową osadę, chatkę rolnika, pole zboża, karczmę, młyn, przystań rybacką, wieżę, targ oraz rolnika. Każda taka karta punktuje na dwa sposoby: za sam fakt, że znajdzie się na naszej wyspie (w strefie gracza); oraz za określone karty, które znajdą się w jej sąsiedztwie.

I tak, dla przykładu: każdy rolnik potrzebuje pracy (pola) i targu, na którym może kupić kosę (zdobywamy punkty, gdy z kartą rolnika sąsiadują karty pola zboża oraz targu); osadnicy z osady potrzebują chleba (z młyna) i ryb (z przystani rybackiej); z kolei młynarze nie znają jeszcze zalet konkurencji i podpisują wieloletnie kontrakty tylko z jednym dostawcą zboża (rolnikiem) – jeśli karta młyna sąsiaduje z więcej niż jedną kartą rolnika, nie dostaniemy żadnych punktów za takie sąsiedztwo.

Po tych przykładach widać zatem, że może i ten tytuł nie powala liczbą rodzajów kart, ale już zależności między nimi… będą nam spędzały sen z powiek. A na tym nie koniec.

Są jeszcze karty kupców. Każdy z nich będzie miał dla nas inną „misję” – jeden zapewni nam punkty za sąsiedztwo chat rolnika z polami zbóż; inny z kolei – za każdą parę wieży i przystani rybackiej.

W pudełku znajdziemy poza tym: ściągawki dla każdego z graczy (zawierające zasady punktowania poszczególnych kart); gruby arkusz z kartkami do zliczania punktów (który ma na szczęście genialną alternatywę, o czym nieco niżej); ołówek do zapisywania wyników oraz instrukcję.

Gra planszowa: Pierwsza osada

i

Autor: Bartłomiej Ważny
Lublin pod śniegiem. Kierowcy (jakoś) dają radę

Mechanika gry, czyli jak tworzymy naszą wyspę?

Z dokładnie przetasowanych (aby nie trafić cztery razy z rzędu na taką samą…) kart tworzymy zakryty stos dobierania. Z niego odkrywamy dwie karty.

Na początku każdej tury gracz posiada na ręce dwie karty. Osoby z paraliżem decyzyjności będą zadowolone: w każdej naszej turze będziemy musieli ograniczyć się do dwóch akcji: dołożenia do wyspy jednej karty z ręki; a potem dołożenia do wyspy jednej z dwóch, odkrytych kart, leżących na stole. Z każdą turą zatem nasza wyspa będzie powiększała się o dwie karty. Następnie uzupełniamy zarówno naszą rękę, jak i puste miejsce po wziętej ze stołu karcie. I tyle, tura przechodzi do kolejnego gracza.

Gra planszowa: Pierwsza osada

i

Autor: Bartłomiej Ważny

Kwintesencją gry będzie zatem decyzja, którą kartę wybrać i gdzie ją umieścić (cały czas możemy zaglądać do ściągawki, aby zaplanować umiejscowienie innych budynków względem siebie).

Lekką modyfikację wprowadza umieszczenie na naszej wyspie targu – dzięki niej zdobywamy kartę kupca, którą kładziemy obok naszej wyspy. Możemy dzięki niej zdobyć pod koniec gry dodatkowe punkty, jeśli tylko uda się nam rozlokować obok siebie pary konkretnych kart.

Gra planszowa: Pierwsza osada

i

Autor: Bartłomiej Ważny

Po 8 rundach, gdy każdy z graczy będzie miał przed sobą wyspę składającą się z 16 kart (ułożonych w prostokąt o wymiarach 4 x 4 karty), następuje podliczenie punktów. I w tym miejscu chciałbym ogromnie podziękować twórcom gry za genialne ułatwienie punktacji. Bo owszem, możemy skorzystać z przygotowanego arkusza punktacji i żmudnie sprawdzać punktację każdej z kart, albo możemy skorzystać z kalkulatora, dostępnego z poziomu przeglądarki internetowej w telefonie (niestety, kalkulator można wyświetlić jedynie na telefonie, na komputerze / laptopie już nie). Wystarczy odwzorować w nim wygląd naszej wyspy oraz to, jakich kupców udało się nam na nią zaprosić. W ułamku sekundy otrzymujemy wynik. Właśnie tę metodę polecam wszystkim: przy pierwszej rozgrywce przetestowałem zarówno metodę „analogową” jak i „cyfrową”. Przy ręcznym liczeniu (które zajęło nieporównywalnie dłużej)… zapomniałem o kilku punkach. Apka rządzi!

Gra planszowa: Pierwsza osada

i

Autor: Bartłomiej Ważny
Gra planszowa: Pierwsza osada

i

Autor: Bartłomiej Ważny
Gra planszowa: Pierwsza osada

i

Autor: Bartłomiej Ważny

Kto może zagrać i ile czasu na to poświęci?

Twórcy sugerują, aby minimalny wiek gracza wynosił 8 lat. Skomplikowane zależności między kartami będą wymagały częstego zaglądania do ściągawki, więc płynne czytanie na pewno się przyda. Rozgrywka zajmuje około 20 minut, choć trzeba podkreślić, że chodzi w tym przypadku o już „ogranych” graczy. Pierwsze posiedzenie z tym tytułem wydłuży grę o około 10 minut, bo często będziemy upewniać się, czy dobrze kombinujemy z rozlokowaniem kart względem siebie na wyspie. W grze nie uświadczymy negatywnej interakcji między graczami. Co najwyżej ktoś może nam podebrać kartę, która bardzo by się nam przydała, a która właśnie wylądowała na stole…

Gra planszowa: Pierwsza osada

i

Autor: Bartłomiej Ważny

Podsumowanie

Pierwsza osada to świetny tytuł zarówno na przyjemne, nieprzedłużające się rodzinne granie (którym najmłodsi nie zdążą się znudzić); jak i na rozgrzewkę czy przerywnik między bardziej wymagającymi i dłuższymi tytułami.

Strona graficzna na plus – na kartach znajdziemy barwne ilustracje w nieco bajkowej odsłonie; wyraźne napisy i klarowną ikonografię przypominającą o zasadach punktowania danej karty. Do instrukcji także nie można się przyczepić: wszystkie zasady rozpisane są dokładnie i z podaniem wielu przykładów.

Jedynie punktacja na koniec gry może wywołać nieco zgrzytania zębami. Owszem, użycie kalkulatora na telefonie jest bardzo wygodne, ale jeśli wyjedziemy daleko w Bieszczady i będziemy zmuszeni do ręcznego przeliczania punktów z naszej wyspy… to będzie to „minigra” we właściwej grze, do tego obarczona sporym ryzykiem, że nie podliczymy wszystkich naszych punktów.

W skrócie: Pierwsza osada to przedstawiciel tytułów typu „easy to learn, hard to master”. Zasady są banalnie proste, ale aby „wymaksować” punkty z trafiających się nam kart będziemy potrzebowali dobrego planowania i… sporej dozy szczęścia.

Mimo powyższych wad, z przyjemnością wrócę jeszcze nie raz do planowania mojej idealnej, Pierwszej osady na wyspie… Byle mieć internet w zanadrzu.

Więcej o grze dowiecie się ze strony internetowej wydawcy.

Dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za bezpłatne przekazanie egzemplarza recenzenckiego. Wydawnictwo nie miało żadnego wpływu na kształt powyższej recenzji.

Zobacz także naszą galerię zdjęć: Zanim zbadają wcześniaki, będą mogli nauczyć się tego na symulatorze. Nowy sprzęt od WOŚP

Lublin Radio ESKA Google News