Związkowcy zajęli siedzibę zarządu "Bogdanki"
Protest ma formę akcji związkowej, w ramach której górnicy zrezygnowali z dobrowolnej pracy w weekendy. Związkowcy przypominają, że praca w soboty odpowiada aż za około 20 procent całego planu produkcyjnego zakładu. W budynku zarządu utworzono całodobowy, rotacyjny sztab medialno-informacyjny, w którym dyżurują liderzy czterech zakładowych organizacji związkowych.
Protestujemy przeciwko temu, że kopalnia staje się ofiarą nieudolnej polityki transformacyjnej i braku realnej strategii – podkreśla Jarosław Niemiec ze Związku Zawodowego "Przeróbka". – Nasza sprawa stała się już faktem medialnym i nie będzie tego tak łatwo zamieść pod dywan – dodaje.
Ochrona kopalni i wyrównanie pensji
Przedstawiciele załogi wyraźnie zaznaczają, czego oczekują od władz spółki oraz rządu. Głównym celem akcji jest obrona zakładu przed skutkami tzw. „Zielonego Ładu” oraz dumpingowymi cenami węgla na polskim rynku, które uniemożliwiają kopalni konkurowanie na uczciwych warunkach.
Kluczową kwestią pozostają także zaległości finansowe wobec pracowników. Związkowcy wyliczają, że w 2025 roku zarząd spółki nie wywiązał się z ustalonego porozumienia płacowego.
Naszemu zarządowi zabrakło do wykonania porozumienia płacowego średnio około 6 tysięcy złotych na pracownika w skali roku – wylicza Jarosław Niemiec. – Chcemy odzyskać utracone dochody i zapobiec pauperyzacji naszej załogi, która po dwóch latach bez podwyżek ponosi koszty błędów w zarządzaniu – zaznacza.
Związkowcy zapowiadają, że nie opuszczą sali konferencyjnej, dopóki nie zostaną podjęte merytoryczne i wiążące rozmowy. Strona społeczna uważa, że na obecnym etapie rozproszone decyzje ministerstw i przerzucanie odpowiedzialności nie przyniosą rezultatu.
Protest potrwa do momentu, kiedy dialog stanie się poważny. A stanie się poważny dopiero wtedy, kiedy premier Donald Tusk da przyzwolenie i podejmie konkretne działania na rzecz ochrony kopalni – deklaruje Jarosław Niemiec.
Parlamentarzyści stają za górnikami
W obronie górników i kopalni po raz kolejny stanął poseł Bartłomiej Pejo, który krytykuje brak reakcji ze strony Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz władz spółki Enea i Bogdanka. Parlamentarzysta wskazuje, że obecny protest jest bezpośrednią konsekwencją wielomiesięcznej bierności rządzących.
Bogdanka to gospodarcza perła Lubelszczyzny i filar bezpieczeństwa energetycznego Polski. Górnicy nie domagają się przywilejów, domagają się szacunku i wiarygodnej odpowiedzi na pytanie, co dalej z ich zakładem – apeluje poseł Bartłomiej Pejo.
Zarówno związkowcy, jak i parlamentarzyści apelują o solidarność samorządów oraz mieszkańców całego regionu. Zwracają uwagę, że los Bogdanki wpłynie bezpośrednio na tysiące rodzin oraz lokalnych przedsiębiorstw współpracujących z kopalnią. Protest w siedzibie zarządu trwa i ma pozostać aktywny do czasu przyjazdu przedstawicieli rządu z konkretnymi rozwiązaniami.
Zobacz tez naszą galerię zdjęć: Pięć nagrobków uszkodzonych. Volvo wjechało w ogrodzenie cmentarza