Enigmatyczna wiadomość
Jak przekazał Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, do incydentu doszło 30 września około godziny 10:00. Listonosz dostarczył do placówki Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie list, na którym jako adres nadawcy widniała osoba zarejestrowana na terenie Republiki Federalnej Niemiec. Przesyłkę odebrała pracownica cywilna, po czym przekazała ją zastępcy szefa tamtejszej jednostki.
W jej wnętrzu nie było żadnego płynu, żadnej substancji. Znajdowała się kartka z podpisem „Pozdrawiam, Złota” - mówi Kozak.
Niedługo po otwarciu listu funkcjonariusz, który miał z nim bezpośredni kontakt, zaczął skarżyć się na duszności. Został natychmiast przewieziony do najbliższego szpitala. Wkrótce potem podobne objawy, do których dołączyło drapanie w gardle, zgłosiły dwie kolejne osoby: drugi funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej oraz pracownica cywilna, która przekazała list.
Obie te osoby również zostały przewiezione do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej - dodaje Kozak.
Wykluczono skażenie
Na miejsce zdarzenia natychmiast skierowano grupy śledcze Żandarmerii Wojskowej oraz Sanepid. Zabezpieczono teren i przeprowadzono wstępne pomiary.
Nie stwierdzono skażenia biologicznego, radiacyjnego ani jakiegokolwiek innego – zapewnił Kozak.
Przesyłka została zabezpieczona i trafi do specjalistycznego laboratorium. Biegli poddadzą ją szczegółowym badaniom daktyloskopijnym, genetycznym oraz biologicznym, aby ustalić, czy na kartce nie znajdowały się śladowe ilości toksycznych substancji.
Prokuratura rozpoczęła śledztwo
Prokuratura Okręgowa wszczęła dochodzenie z art. 160 § 1 Kodeksu karnego, który dotyczy narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Rzecznik prokuratury zaznacza jednak, że na tym etapie nie można wykluczyć przypadkowego zbiegu okoliczności.
Sprawdzimy, czy faktycznie te objawy, które pracownicy wojska zgłosili, mają jakikolwiek związek, czy może to jest tylko koincydencja zdarzeń, a źródłem tej duszności i drapania w gardle było co innego - tłumaczy Kozak.
Obecnie trwają czynności operacyjne i procesowe mające na celu dokładne weryfikowanie nadawcy listu oraz ustalenie dokładnych przyczyn incydentu.
Na tę chwilę Prokuratura odmówiła dalszych komentarzy w sprawie.
Zobacz tez naszą galerię zdjęć: W Dęblinie powstanie hub do serwisowania silników dla śmigłowców Apache