Ogień przy ulicy Reja w Puławach
Służby ratunkowe otrzymały dramatyczne wezwanie w sobotnie popołudnie, około godziny 16:30. Wszystko działo się przy ulicy Reja, gdzie sąsiad zauważył kłęby dymu wydobywające się z pobliskiego budynku. Mężczyzna natychmiast zaalarmował odpowiednie służby. Na miejscu błyskawicznie pojawili się strażacy oraz funkcjonariusze policji. Ratownicy mieli podejrzenia, że w płonącym domu może znajdować się człowiek, jednak szalejący żywioł i gęsty dym początkowo uniemożliwiały wejście do środka.
Strażacy mogli wejść do wnętrza dopiero w momencie, gdy sytuacja została częściowo opanowana. Przeszukanie pomieszczeń potwierdziło najgorszy scenariusz. W jednym z pokoi odnaleziono zwłoki 40-letniego mężczyzny, będącego właścicielem nieruchomości.
Czytaj też: Pożar zabił czteroosobową rodzinę. To jedna z największych tragedii w woj. podlaskim
„Po zakończeniu działań strażaków pracę na miejscu pożaru rozpoczęły służby śledcze. Czynności wykonywane były pod nadzorem prokuratora, decyzją którego ciało 40-latka zostało zabezpieczone do badań sekcyjnych. Na miejscu pożaru wykonane zostały oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa” – informuje nadkomisarz Ewa Rejn-Kozak z KPP Puławy.
Obecnie trwa szczegółowe postępowanie, które ma dać odpowiedź na pytania dotyczące okoliczności tragedii. Kluczowa będzie opinia biegłego, który pomoże ustalić bezpośrednią przyczynę wybuchu ognia oraz dokładny przebieg zdarzenia.
Czytaj też: Zginęła trójka małych dzieci. Na pogrzebie płakała cała Choroszcz
Mężczyzna nie był w stanie się uratować. Nie mógł wstać z łóżka, w którym leżał. - Przemek chorował od ładnych kilku lat. Choroba przykuła go do wózka, a potem do łóżka - opowiada jego kolega. Motocyklista. Pokazuje zdjęcia Przemysława na ścigaczu, super szybkim motocyklu, którym jeździł jeszcze kilka lat temu. - Uwielbiał szybkość, adrenalinę. Mieli z żoną fajne sportowe autko, do niedawna jeździli na przejażdżki. Swoją miłość poznał kilka lat temu i był bardzo szczęśliwy z młodą, piękną kobietą.
W internecie ruszyła zbiórka pieniędzy. - W jednej chwili ich życie zamieniło się w dramat. W pożarze domu zginął ukochany mąż, partner, przyjaciel wielu osób oraz pies - przyjaciel rodziny. Ogień strawił cały dobytek – dom spłonął doszczętnie, nie pozostawiając nic poza zgliszczami - czytamy na stronie zrzutki.