Spis treści
Wiosna w Parku Saskim w Lublinie. Najważniejsze informacje
- Ogród Saski w Lublinie wita nową porę roku, o czym świadczą kwitnące na trawnikach pierwsze śnieżyczki.
- Po rutynowych badaniach weterynaryjnych, pawie zostały przeniesione do zdezynfekowanej woliery.
- Ten zabytkowy obszar zieleni założono w 1837 roku, co zwiastuje jego 189. urodziny.
- Za projekt angielskiego ogrodu odpowiadał ceniony inżynier Feliks Łodzia-Bieczyński.
- Na blisko 13 hektarach rośnie aktualnie około 2500 drzew oraz mnóstwo bylin i krzewów.
- Ozdobne ptaki goszczą tu od lat trzydziestych minionego stulecia, a w 2014 roku powróciły z Puław.
- W minionym sezonie samiec Michał oraz samica Śnieżynka powitali na świecie potomstwo.
Mieszkańcy Koziego Grodu często powtarzają, że ten zabytkowy zieleniec istnieje tam od zawsze. Rzeczywiście, historia tego najstarszego miejskiego skweru sięga aż 1837 roku. Podczas świątecznych przechadzek alejkami Ogrodu Saskiego warto przywołać postać jego głównego architekta. Prace nadzorował osobiście inżynier Feliks Bieczyński. W dowód uznania za jego zasługi, około 1912 roku, wdzięczni obywatele miasta nazwali jego imieniem niewielką, malowniczą ulicę graniczącą z terenami rekreacyjnymi.
Feliks Łodzia-Bieczyński i jego angielski projekt
Trudno znaleźć w annałach miasta inną postać, która tak mocno ukształtowała miejską przestrzeń. Ten wywodzący się z mazowieckiej szlachty specjalista od krajobrazu zainicjował budowę Parku Saskiego na pofałdowanych gruntach w pobliżu dawnych rogatek warszawskich. Co ciekawe, inżynier gubernialny nie bał się ciężkiej pracy fizycznej. Niemal każdego dnia osobiście chwytał za narzędzia pomiarowe, wyznaczając dokładne punkty pod nasadzenia kolejnych drzew. Postawił na swobodny styl angielski, idealnie wkomponowując alejki w naturalne wzniesienia terenu. Pasja botaniczna Bieczyńskiego sprawiła, że obok tradycyjnych krajowych roślin, na dawnym terenie Parku Miejskiego pojawiły się również rzadkie okazy zagraniczne.
- Jest to zaród przyszłego szczęścia Lublina... - stwierdził w 1845 roku lubelski kronikarz Seweryn Sierpiński.
Współcześni lublinianie w 2026 roku nie potrafią już wyobrazić sobie funkcjonowania bez tego wyjątkowego miejsca. Według informacji przekazanych przez Urząd Miasta Lublin, niedawno przeprowadzono tu gruntowną odnowę wartą kilkanaście milionów złotych. Obecnie teren zajmuje 12,8 hektara, a spacerowicze mogą podziwiać około 2500 drzew oraz gęste nasadzenia krzewów i bylin. To właśnie na dobrze nasłonecznionych wzniesieniach zaczęły pojawiać się drobne, białe śnieżniki.
- Tylko proszę ich nie podeptać, są bardzo delikatne - przestrzega pani, która zeszła z alejki, żeby uwolnić kwiatuszki od jesiennych liści.
- Będzie im się lepiej rosło. Wiosna już przyszła - dodaje zadowolona.
Powrót pawi do zrewitalizowanych wolier
Choć tafla wody na lokalnym stawie nadal pokryta jest warstwą lodu, oznaką nadchodzącego ocieplenia jest bez wątpienia obecność pawi.
Czytaj też: Koniec słynnego pola w Lublinie. Rolnik sprzedał ziemię. Deweloper zbuduje bloki
- Po przeglądzie weterynaryjnym zostały umieszczone w odświeżonej i zdezynfekowanej wolierze - informują urzędnicy.
Obecność tych majestatycznych zwierząt to tradycja sięgająca lat trzydziestych XX wieku, kiedy stanowiły jedną z głównych atrakcji spacerowych. Ptaki te powróciły tu w 2014 roku, gdy pięć osobników sprowadzono z pobliskich Puław. Od samego początku zwierzęta musiały mierzyć się z różnymi niebezpieczeństwami. Dwanaście lat temu w zaroślach zadomowiła się wataha lisów, natomiast cztery lata później doszło do groźnego incydentu z udziałem biegającego luzem psa. Mimo tych trudności, pawie doskonale zaklimatyzowały się w miejskich warunkach. W poprzednim sezonie ptasia para, Śnieżynka oraz Michał, doczekała się nawet młodego potomka, co budzi ciekawość dotyczącą lęgów w obecnym roku.