Spis treści
Horror w Lubartowie. 23-latek krzyczał: Zabiłem babcię
Ulica Cicha w Lubartowie to zielone, zadbane osiedle, położone niedaleko komendy policji oraz Sądu Rejonowego. W okolicy panuje spokój. Sąsiedzi przyznają, że nie słyszeli niczego niepokojącego z mieszkania na trzecim piętrze, gdzie rozegrał się dramat. Bracia Maksymilian i Paweł byli znani lokalnej społeczności głównie ze względu na rodzinną tragedię sprzed lat.
Mieszkańcy wspominają bliźniaków jako spokojnych i trzymających się zawsze razem. W przeszłości widywano, jak chodzili z zapalonymi zniczami w miejsce, w którym zginęła ich matka. Z kolei rówieśnicy chłopaków zwracają uwagę na ich rzekome problemy z używkami. Czy podczas ataku Maksymilian znajdował się pod wpływem środków odurzających? Śledczy będą to musieli ustalić. Wiadomo, że w chwili zgłoszenia był trzeźwy. Zadzwonił pod numer alarmowy 112 i oświadczył, że zabił babcię, podając jednocześnie precyzyjny adres.
Zakrwawiony kastet i narkotyki. Kolejny dramat w rodzinie
Jak przekazał mł. asp. Marcin Bajon z lubartowskiej policji, funkcjonariusze po wejściu do mieszkania odnaleźli ciężko ranną 93-latkę z poważnymi obrażeniami głowy i twarzy. Kobieta w stanie zagrażającym życiu została przetransportowana do szpitala. W drugim pokoju znajdował się 23-letni wnuk, przy którym ujawniono zakrwawiony kastet.
Technicy kryminalistyki zabezpieczyli na miejscu zdarzenia maczetę oraz ponad 80 gramów mefedronu. Maksymilian podczas zatrzymania zachowywał się spokojnie. Miał tłumaczyć, że zabił starszą kobietę, ponieważ rzekomo chciał chronić się przed jej atakiem. 93-latka wychowywała bliźniaków po śmierci ich matki w 2021 roku.
12 lipca 2021 roku ojczym Maksymiliana, Paweł B., zaatakował swoją byłą żonę i jej nowego partnera na ulicy. Mężczyzna był wcześniej wielokrotnie skazywany za znęcanie się nad rodziną. Mimo sądowego zakazu zbliżania się, wykrzykiwał groźby, po czym rzucił się na kobietę z nożem. Zranił partnera, który próbował jej pomóc, a następnie zadał byłej żonie śmiertelne ciosy. Został zatrzymany przez policję, gdy ukrywał się w zaroślach, udając nieprzytomnego.
Paweł B. był wielokrotnie karany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu Anny B. Odsiedział blisko sześć lat w więzieniu. Mężczyzna w trakcie przesłuchań odmawiał składania zeznań, ale ostatecznie usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Za próbę zabójstwa podobna kara grozi teraz Maksymilianowi.