Spis treści
Wybuch we Włodawie. Strażacy ruszyli na ratunek
Tragedia rozegrała się pierwszego maja wieczorem. Służby ratunkowe z Włodawy odebrały wezwanie o godzinie dwudziestej trzydzieści osiem, a pierwsze informacje sugerowały eksplozję ogrodowego grilla z wieloma osobami rannymi. Do akcji błyskawicznie zadysponowano jednostki ratowniczo-gaśnicze z Włodawy oraz lokalne zastępy ochotników z pobliskich miejscowości.
Ratownicy na miejscu błyskawicznie zweryfikowali pierwotne zgłoszenie i odkryli prawdziwą przyczynę wypadku. Okazało się, że niebezpieczeństwo sprowadził dekoracyjny kominek na biopaliwo. Błędne użytkowanie urządzenia doprowadziło do nagłego wyrzutu łatwopalnej cieczy prosto na zgromadzonych wokół ludzi, zamieniając relaksujące popołudnie w prawdziwe piekło.
Bilans tego dramatycznego zdarzenia obejmował łącznie siedmioro rannych w przedziale wiekowym od dwudziestu trzech do czterdziestu lat. Zespoły strażackie natychmiast przystąpiły do zabezpieczania ran i intensywnego schładzania rozległych oparzeń. Ostatecznie aż sześcioro uczestników imprezy wymagało pilnej hospitalizacji z powodu poważnych uszkodzeń skóry na twarzach i ciałach.
Influencerka Maja Kuczyńska walczyła o życie na oddziale
W gronie poszkodowanych znalazła się dwudześcioześcioletnia twórczyni internetowa Maja Kuczyńska. Dziennikarze „Faktu” donoszą, że rozpoznawalna w mediach społecznościowych kobieta uczestniczyła w plenerowym spotkaniu w towarzystwie zupełnie obcych jej wcześniej osób.
Policyjne śledztwo wykazało, że dramatyczny bieg wydarzeń zainicjowała trzydziestopięcioletnia Justyna K., która próbowała uzupełnić zbiornik wciąż rozpalonego urządzenia. Doprowadziło to do potężnego wybuchu i wyrzucenia słupa ognia. Płonąca substancja oblała uczestników siedzących w bezpośrednim sąsiedztwie kominka.
Zdezorientowani goście szukali ratunku poprzez wskakiwanie do ogrodowego basenu wypełnionego wodą. Maja Kuczyńska ucierpiała najbardziej i odniosła krytyczne oparzenia całego ciała. Młoda kobieta została natychmiast przetransportowana na szpitalny oddział intensywnej terapii, gdzie lekarze przez wiele tygodni toczyli bój o jej przetrwanie.
Obecnie poszkodowana wciąż wymaga specjalistycznej opieki medycznej i poddaje się kolejnym skomplikowanym zabiegom chirurgicznym. W rozmowie z redakcją „Faktu” Maja Kuczyńska opowiedziała o swoim aktualnym stanie zdrowia.
— Czeka mnie jeszcze na pewno sporo operacji. Jednak ogólnie czuję się coraz lepiej. Nie mogę narzekać, skoro żyję, funkcjonuję i dochodzę powoli do zdrowia — mówi „Faktowi”.
Brak przeprosin po wybuchu. Justynie K. grozi więzienie
Organy ścigania zamknęły już postępowanie przygotowawcze w tej bulwersującej sprawie. Prokuratura oskarżyła Justynę K. o nieumyślne sprowadzenie katastrofy zagrażającej zdrowiu i życiu wielu osób. Kobieta konsekwentnie zaprzecza swojej winie i tłumaczy całe zdarzenie nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, jednak kodeks karny przewiduje za ten czyn karę od trzech do nawet dwudziestu lat pozbawienia wolności.
Pod koniec lutego bieżącego roku włodawski sąd zasugerował rozwiązanie konfliktu na drodze oficjalnych mediacji. Influencerka stanowczo odrzuciła jednak wszelkie propozycje polubownego załatwienia sporu.
W wywiadzie udzielonym dziennikowi „Fakt” poszkodowana tiktokerka wyjaśniła powody swojej bezkompromisowej decyzji.
— Nie zgodzę się na mediację. Nie ma mowy. Do tej pory nie usłyszałam do Justyny K. żadnych przeprosin, mimo że od wypadku minęły dwa lata — mówi „Faktowi”.