- Technicznie polega to na tym, że nie piszemy się do pracy produkcyjnej, takiej, która polega na wydobyciu węgla handlowego, normalnej pracy zakładu, wydobyciu ze ściany i przeróbce. Kilka osób będzie musiało przyjść, żeby zrobić obserwację, obwodnienie, elektrycy szybowi, czyli ci, którzy są potrzebni, żeby się kopalnia nie zawaliła i żeby było do czego wrócić w poniedziałek. Chodzi o to, żeby to zabolało Zarząd, a nie nas. A zaboli brak wykonania planu produkcyjnego i my po prostu nie będziemy w sobotę i w niedzielę wydobywać węgla - mówi Jarosław Niemiec, Związek Zawodowy „Przeróbka” w Bogdance.
Związkowcy zarzucają Zarządowi kopalni, że nie zrealizował funduszu płac za 2025 rok i w skali roku wypłacił o 6 tysięcy mniej na pracownika, niż zapisano w porozumieniu płacowym.
- Trzeba zauważyć, że spółka znajduje się w trudnej sytuacji. Trwały negocjacje płacowe, na których Zarząd przedstawiał racjonalne propozycje i pomysły na rozwiązanie tej sprawy. Natomiast no związki zawodowe z tych pomysłów nie skorzystały. Dlatego też Zarząd podjął decyzję dla dobra załogi o wypłacie jednorazowej doraźnej premii w tym roku, jak również utrzymaniu średniej miesięcznej premii na poziomie 28%. Zarząd cały czas jest gotowy do rozmów, tylko te rozmowy muszą opierać się na zrozumieniu realiów, w których dzisiaj jesteśmy. Ta cena za za nasz produkt, za węgiel jest zupełnie inna niż nawet rok temu, więc też możemy mówić o określonym poziomie kosztów, które możemy ponieść. Trzeba powiedzieć, że przyznanie tej jednorazowej nagrody w tym roku dla pracowników to koszt dla spółki około 20 milionów złotych. Utrzymanie tej średniorocznej premii na poziomie 28% to jest kolejny koszt około 31 milionów złotych. Te przychody z tytułu prowadzenia naszej działalności no niestety nie do końca potrafią spełnić oczekiwania związków zawodowych ze względu na cenę węgla – mówi Marcin Kujawiak, rzecznik prasowy Lubelskiego Węgla Bogdanka.
Za pierwszy kwartał tego roku Bogdanka poniesie stratę w wysokości 22 milionów złotych. Związkowcy za trudną sytuację kopalni obwiniają między innymi grupę kapitałową Enea, która posiada 66 procent akcji Bogdanki.
- Przez ponad 10 lat, kiedy przynależymy do tej grupy, rozliczenia pomiędzy Bogdanką a grupą kapitałową Enea są na zasadzie sprzedaży węgla. Nie ma dywidendy, a jedynie cena węgla decyduje o tej współpracy finansowej. W naszym mniemaniu przez te całe lata współpracy Bogdanka była wykorzystywana i dalej jest wykorzystywana przez grupę kapitałową Enea i w związku z tym dzisiaj doszło do takiej sytuacji, że ten wynik jest ujemny. Mamy informacje, że jeżeli plan który jest na ten rok założony wydobycia węgla w Bogdance w wysokości 8 milionów ton, nawet gdy zostanie zrealizowany, to ze sprzedaży tego węgla, w zdecydowanej większości do grupy i tak Bogdanka nie uzyska wyniku dodatniego. Także już szukamy rozwiązań dla Bogdanki, które mogłyby spowodować to, żeby tą sytuację zmienić. Jeżeli dzisiaj jest potrzeba dla Bogdanki, no to my widzimy to, żeby ze strony grupy kapitałowej Enea to wsparcie przyszło. Skoro większość węgla sprzedajemy do grupy kapitałowej Enea, oczekujemy wsparcia od grupy i uzgodnienia takich cen, które by dla Bogdanki przyniosły co najmniej wynik 0 plus na koniec roku – mówi Artur Brzozowski ze Związku Zawodowego „Kadra”.
Związkowcy zapowiadają, że jeżeli strajk weekendowy nie przyniesie skutku, drugim etapem będzie strajk całkowity.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Noc Kultury 2026 w Lublinie