Gody łosi. Samce wkraczają do miast w poszukiwaniu miłości
Wrzesień i połowa października to dla łosi czas intensywnych uniesień, kiedy to zatracają swój naturalny instynkt i opuszczają leśne ostoje, aby oddać się miłosnym podbojom. W przeciwieństwie do jeleni, te potężne ssaki preferują samotne poszukiwania partnerek, pokonując przy tym znaczne odległości. Miłosne uniesienia sprawiają, że tracą poczucie zagrożenia, dlatego coraz częściej można je spotkać w aglomeracjach miejskich. Tak zwane bukowisko, nazwane tak od specyficznych odgłosów wydawanych przez byki, w sercu Lublina przestaje być czymś niespotykanym.
Spacer chodnikiem i spokojne spojrzenia. Łoś na ulicy Wojciechowskiej
Pani Dorota była świadkiem niezwykłej sytuacji na ulicy Wojciechowskiej, stanowiącej jedną z dróg wyjazdowych z Lublina, otoczonej zabudową jednorodzinną. Jak relacjonuje, w godzinach powrotów z pracy, gdy na drodze znajdował się sznur pojazdów, potężne zwierzę po prostu przechadzało się wzdłuż jezdni, z niesamowitym opanowaniem zaglądając do wnętrza samochodów. Takie spotkanie musiało zrobić ogromne wrażenie na kierowcach.
Łosie z ulicy Wojciechowskiej w Lublinie mają swoje ulubione miejsca
Okoliczni mieszkańcy potwierdzają, że te majestatyczne zwierzęta od lat upodobały sobie ten fragment miasta. Niewykluczone, że najnowszy przybysz podążał szlakiem swoich poprzedników, licząc na udane łosie zaloty. Elżbieta Drabik, mieszkająca w sąsiedztwie, przez cały rok gościła na swojej posesji parę tych sympatycznych ssaków, które właśnie tam się poznały i postanowiły osiedlić na tyłach jej domu.
Pani Elżbieta ciepło wspomina obecność łosi, podkreślając ich łagodne usposobienie i wzajemny szacunek w zajmowaniu wspólnej przestrzeni. Aby jednak chronić swoje plony przed apetytem niespodziewanych gości, zamontowała specjalne, własnoręcznie zrobione straszaki, które okazały się niezwykle skuteczne. Kobieta z uśmiechem dodaje, że jeśli w tym sezonie gody również zakończą się wizytą, na pewno nie przegoni tych fascynujących zwierząt z własnego podwórka.