Odszedł ukochany mieszkaniec zoo
Jak czytamy na stronie FB zoo w Wojciechowie, Tabo żył 14 lat, z czego aż 13 spędził właśnie w tym miejscu. Trafił tam w 2013 roku i od tego czasu stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci ogrodu.
- Dziś w nocy nasze serca pękły… Odszedł nasz ukochany lew Tabo – przekazali pracownicy w emocjonalnym wpisie.
Lew był określany jako prawdziwy król zoo. Nie tylko ze względu na swój majestatyczny wygląd, ale także charakter. Dla opiekunów był kimś więcej niż zwierzęciem – był częścią codzienności i ważnym elementem życia całego zespołu.
Problemy zdrowotne i ostatnie miesiące
W ostatnim czasie stan zdrowia Tabo się pogarszał. Jak informuje zoo, zmagał się z problemami związanymi z wiekiem, m.in. z kręgosłupem oraz nerkami.
Pracownicy podkreślają, że robili wszystko, by zapewnić mu jak najlepsze warunki i komfort do końca jego życia.
- Niestety, czasu nie da się zatrzymać – z wiekiem organizm słabnie – czytamy we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
To właśnie wiek i postępujące choroby były główną przyczyną odejścia lwa.
Wspomnienia, które zostaną na zawsze
Tabo przez lata przyciągał tłumy odwiedzających. Dzieci zachwycały się jego spokojem, dorośli podziwiali dostojność, a jego ryk – jak wspominają pracownicy – rozbrzmiewał po całym zoo.
Dla wielu osób był symbolem siły i piękna natury. - Dla nas, pracowników, był częścią rodziny. Dla odwiedzających – niezapomnianym wspomnieniem – napisano na FB zoo w Wojciechowie.
Dziś na wybiegu panuje cisza, ale pamięć o Tabo pozostanie żywa. - Nie żegnamy Cię, Tabo. Mówimy tylko: do zobaczenia – tymi słowami pracownicy zakończyli swoje pożegnanie.
Zobacz także: Nowi mieszkańcy zoo w Wojciechowie