Pies zacisnął szczęki na ręce dziecka. Dramatyczna walka o uwolnienie 4-latka

2026-07-29 20:02

Do przerażających scen doszło w Zwierzyńcu. Masywny pies w typie amstaffa zaatakował czteroletniego chłopca przed popularną lodziarnią. Zwierzę było prowadzone przez 21-latkę bez kagańca. Dziecko z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitala.

zły, agresywny pies, zęby psa, wściekły pies
Autor: Archiwum serwisu

Rodzinny spacer zakończony tragedią

O dramatycznych wydarzeniach poinformował pan Dawid z Białegostoku, który wypoczywał na Roztoczu wraz z bliskimi. W minionym tygodniu turyści wybrali się do Zwierzyńca. Popołudniowa wizyta w lokalnej restauracji z lodziarnią przy ulicy Wachniewskiej przerodziła się w koszmar. Wszystko wydarzyło się około godziny 15.30.

Pies rasy American Bully XXL (według informacji policji jest to mieszaniec w stylu amstaffa) stojący na smyczy bez kagańca ze swoją właścicielką, która siedziała na ławce przy okienku wydającym posiłki zaatakował chłopca. Chłopiec przechodził z babcią obok psa i w tym czasie pies złapał chłopca za rękę po miedzy barkiem i łokciem. Cała ręka chłopca była w paszczy psa i przez kilka minut nie mogła zostać uwolniona była jak ,,w imadle'' - opowiada pan Dawid, który rzucił się na pomoc.

Właścicielka trzymała psa, babcia trzymała chłopca, a kilku gości baru i pani z obsługi próbowało uwolnić chłopca. Pomimo prób rozwarcia szczęk psa przez przez kilka osób nie udało się tego zrobić. Dopiero zastosowanie grubego drewnianego kija od szczotki, który wziąłem z baru, który został wepchnięty psu w pysk pozwoliło na jego rozwarcie i wydobycie zmasakrowanej lewej ręki chłopca... - dodaje pan Dawid.

Interwencja służb i pomoc dla przerażonego 4-latka

Na miejsce natychmiast wezwano funkcjonariuszy oraz zespół ratownictwa medycznego. Medycy przetransportowali rannego malucha do zamojskiej placówki medycznej. Chłopiec miał nie tylko rozerwaną przez zwierzę rękę, ale też obrażenia głowy, ponieważ masywny czworonóg gwałtownie nim szarpał. Pomocy medycznej potrzebowała również będąca w głębokim szoku babcia dziecka, której podano środki uspokajające.

Śledztwo w sprawie pogryzienia przez psa

Jak przekazała w rozmowie z "Super Expressem" podkomisarz Ewa Krukowska-Bubiło, reprezentująca zamojską komendę, śledczy pracują nad wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że pogryziony został 4-latek, który w tym czasie przebywał ze swoją babcią w okolicach lodziarni - dodaje policjantka.

Z psem przebywała 21-latka z naszego powiatu. Właścicielem zwierzęcia jest jej 46-letni partner. Mężczyzna przyszedł na miejsce i przedstawił aktualne szczepienia psa - dodaje.

Jakie konsekwencje czekają właścicieli?

Za ten groźny incydent opiekunowie zwierzęcia poniosą odpowiedzialność. Prawdopodobnie sprawa zakończy się mandatem karnym. Na szczęście fizyczne obrażenia dziecka powoli znikają i 4-latek przebywa już w domu. Zagadką pozostaje jednak wpływ tak drastycznego doświadczenia na psychikę malucha zaatakowanego przez agresywnego czworonoga. Skutki tego urazu mogą ujawniać się w przyszłości.

Koziołek Gabryś pogryziony przez inne zwierzęta