Karetka na front. Z pogotowia na Lubelszczyźnie do szpitala na Zakarpaciu

Ma wesprzeć pracę lekarzy, rehabilitantów, ale przede wszystkim ratowników medycznych, bo mimo że zakarpacka część Ukrainy jest wolna od walk, region regularnie przyjmuje żołnierzy z pierwszej linii frontu.

Ambulanse na front
Autor: zdj. Łukasz Frączek/UMWL/ Materiały prasowe

Jest ciężko. Codziennie giną młodzi ludzie. Niestety nie wiemy, kiedy to wszystko się skończy. Są ranni. Codziennie przybywa ok. 150 żołnierzy z frontu. Wszystkimi trzeba się zająć – opisuje Iwan Hrycak, były konsul Ukrainy w Lublinie.

Rannymi zajmuje się Zakarpacki Szpital Kliniczny. – Przyjeżdżają do nas prosto z frontu. Wymagają operacji i długich hospitalizacji. Potrzeby są ogromne, przede wszystkim medyczne – mówi nam Jurij Jacyna, dyrektor zakarpackiego szpitala.

Urząd marszałkowski i pogotowie w Lublinie przekazały w środę tamtejszym lekarzom ambulans. Oprócz tego do zakarpackiej klinki pojadą agregat prądotwórczy, płyny infuzyjne i dezynfekcyjne. 12 plecaków medycznych przekazał z kolei urząd marszałkowski województwa podlaskiego.

Ratownicy wyjeżdżają do żołnierzy, którzy zostali przetransportowani na Zakarpacie. Taki sprzęt jest niezbędny dla zespołu rehabilitantów, ratowników i lekarzy. Dzięki temu dojadą w różne miejsca regionu i zaopiekują się profesjonalnie w dużej mierze inwalidami wojennymi – tłumaczy Zbigniew Wojciechowski, wicemarszałek województwa lubelskiego.

Od początku inwazji Rosji na Ukrainę samorząd województwa lubelskiego przekazał sąsiadom w sumie już 12 karetek. Wsparły m.in. prace medyków w Żółkwi, w Łucku, Krzemieńcu, we Lwowie czy w Równem.