Nieudany start i transport do szpitala
Do groźnego incydentu doszło w niedzielę, tuż przed godziną 15:00. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie z miejscowości Gorajec-Zastawie na Lubelszczyźnie. Mieszkaniec województwa podkarpackiego, sterujący paralotnią, nagle stracił wysokość i uderzył o ziemię na polu uprawnym. Miejsce zdarzenia znajdowało się w bliskim sąsiedztwie drogi krajowej nr 74. Zespół ratownictwa medycznego, oceniając stan poszkodowanego, podjął decyzję o wezwaniu transportu lotniczego. Śmigłowiec LPR zabrał 57-latka do specjalistycznej placówki w Lublinie. Mężczyzna w chwili udzielania pomocy był przytomny, ale doznał urazów nóg. Według wstępnych ustaleń policji, problemy pilota mogły zacząć się już w momencie startu ze wzniesienia w Radecznicy. Prawdopodobne zahaczenie o koronę drzewa zdestabilizowało tor lotu, co ostatecznie doprowadziło do twardego lądowania.
Zablokowana trasa i policyjne dochodzenie
Mundurowi prowadzą intensywne czynności wyjaśniające, aby ustalić, co dokładnie doprowadziło do wypadku. Śledczy biorą pod uwagę różne scenariusze, w tym nagłe pogorszenie warunków atmosferycznych, usterkę techniczną sprzętu lub błąd człowieka. Akcja ratunkowa wiązała się z koniecznością zabezpieczenia terenu lądowania śmigłowca. Spowodowało to czasowe wstrzymanie ruchu na trasie między Frampolem a Szczebrzeszynem. Kierowcy musieli uzbroić się w cierpliwość, jednak obecnie droga krajowa nr 74 jest już całkowicie przejezdna. To kolejne niebezpieczne zdarzenie z udziałem paralotniarza w tym regionie w ostatnich miesiącach. Służby apelują do miłośników podniebnych ewolucji o maksymalną koncentrację i rozwagę, gdyż każdy błąd w powietrzu niesie ze sobą ogromne ryzyko.