Szczególnie droższe mogą się okazać towary importowane, głównie przez drożejące paliwa i problemy w łańcuchach dostaw.
Sklepy zastanawiają się, jaką strategię cenową przyjąć. Sytuacja na Bliskim Wschodzie podbija ceny paliw, co przekłada się na koszty żywności. Zwykle podwyżki przed świętami wynosiły 3–5%, w tym roku mogą sięgnąć nawet ok. 8%, a cały koszyk wzrosnąć o ok. 13%. Jednocześnie sieci handlowe w Wielkim Tygodniu starają się wstrzymywać podwyżki, by nie odstraszyć klientów, choć ponad 70% Polaków spodziewa się wyższych wydatków. Coraz większy wpływ na ceny mają produkty importowane, w tym czekolada, gdzie znaczenie mają koszty transportu i łańcuchów dostaw. Co ważne, nawet gdy ceny surowców spadają, ceny detaliczne niekoniecznie wracają do wcześniejszych poziomów - podkreśla doktor Dorota Tokarska z Katedry Zarządzania Przedsiębiorstwem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Większe podwyżki możemy odczuć po świętach.
Święta Wielkanocne kojarzyły nam się w największym stopniu ze wzrostem cen jajek, nabiału, mąki, oleju - czyli standardowych produktów do pieczenia. Natomiast w tym roku zdecydowanie większa część tych podwyżek będzie związana z tymi produktami, które w Polsce są niedostępne i które będą musiały być sprowadzone. Sprzedawcy nie będą skłonni do tego, żeby przestraszyć klientów w Święta. Będą wykorzystywać różnego rodzaju promocje. Będą wykorzystywać fakt, że w większości są to produkty lokalne. Minimalne wzrosty będą, bo one są związane też ze wzrostem popytu na pewne produkty. Natomiast myślę, że w większym stopniu odczujemy podwyżki cen po świętach - dodaje ekonomistka.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Nietypowa akcja ratunkowa. Sowa uwolniona z sieci