Chory łoś zablokował ruchliwą trasę koło Lublina. Z pyska toczyła mu się piana

2026-04-13 21:47

Młody łoś wyszedł na środek skrzyżowania na granicy Lublina i Świdnika, zatrzymując poranny ruch samochodowy. Zwierzę było osłabione i wyraźnie szukało ratunku po zjedzeniu trującej substancji. Na miejscu interweniowali strażnicy miejscy oraz weterynarz, którzy podali mu leki i odprowadzili do pobliskiego lasu. Szef świdnickiej Straży Miejskiej apeluje teraz do mieszkańców o zachowanie dystansu.

Młody łoś zablokował trasę między Lublinem a Świdnikiem

O wizycie nietypowego gościa świdniccy strażnicy miejscy zostali zaalarmowani zaledwie kilka dni temu. Ważący niespełna 200 kilogramów młody ssak wyszedł z lasu w rejonie ulicy Drewnianej, kierując się powolnym krokiem w stronę ulicy Jana Pawła II. Jest to kluczowy i niezwykle obciążony ruchem węzeł komunikacyjny, łączący Świdnik z lubelskim Felinem oraz węzłem obwodnicy i trasą ekspresową. Ponieważ sytuacja miała miejsce tuż przed godziną 7 rano, na drodze błyskawicznie utworzyły się gigantyczne korki. Funkcjonariuszom ostatecznie udało się bezpiecznie nakłonić leśnego gościa do opuszczenia ruchliwej jezdni.

Zwierzę miało pianę na pysku. Podejrzenie silnego zatrucia

„Zwierzę nie wyglądało najlepiej, robiło wrażenie ospałego, a z pyska leciała mu piana” - opowiada SE Janusz Wójtowicz, komendant Straży Miejskiej w Świdniku.

Na wezwanie odpowiedział lekarz weterynarii, który natychmiast zaaplikował ssakowi niezbędne medykamenty, ponieważ zdiagnozowano u niego poważne zatrucie pokarmowe. Służby przypuszczają, że młody osobnik pożywił się wcześniej roślinnością potraktowaną silnymi środkami owadobójczymi. Po szybkiej interwencji medycznej mundurowi z niemałym trudem zdołali zagonić łosia z powrotem do pobliskiego kompleksu. Las „Rejkowizna”, usytuowany na pograniczu Świdnika i Lublina, to stosunkowo mały obszar z trzech stron odcięty arteriami drogowymi, a z czwartej sąsiadujący z osiedlem domków jednorodzinnych. Ssak początkowo był bardzo dobrze widoczny między drzewami, gdyż nie oddalił się zbytnio od krawędzi zagajnika.

Sonda
Widzieliście kiedyś łosia?

Mieszkańcy Świdnika śledzą łosia. Komendant apeluje o rozsądek

„Jeśli ciągle ktoś do niego podchodzi i go obserwuje z bliskiej odległości, zwierzę się denerwuje. Teraz łoś potrzebuje spokoju, snu i odpoczynku” - apeluje komendant Wójtowicz.

„Otrzymaliśmy wiele telefonów od osób, które za nim podążają i z niepokojem przekazują własne spostrzeżenia odnośnie stanu jego zdrowia. Tak więc wzywamy te osoby do pozostawienia łosia w spokoju, bo tylko wtedy ma szansę na odpoczynek i wyzdrowienie” - dodaje.

Obecnie do służb nie spływają żadne niepokojące doniesienia o pogorszeniu stanu zdrowia zwierzęcia, które skutecznie ukryło się w leśnej gęstwinie. Służby traktują ten fakt jako najbardziej optymistyczny scenariusz całej sytuacji.