Chłodniejsze dni nie każdemu przeszkadzają. Lubelskie Morsy wkrótce rozpoczną sezon

2025-11-18 11:46

Morsowanie w Zalewie Zemborzyckim to dla nich nie tylko źródło zdrowia i odstresowania, ale też niemała dawka adrenaliny. Klub zachęca kolejnych mieszkańców do spróbowania zimnej wody. Najbliższa ku temu okazja będzie w niedzielę 23 listopada.

Lubelskie morsy wskoczyły do wody! „To banda cudownych wariatów”

i

Autor: Konrad Sławiński

Wczoraj(17.11) w Lublinie spadł już śnieg, więc niektóre zniecierpliwione morsy mogły pobiegać na bosaka.

Ja staram się łapać każdy poranek, kiedy jest przymrozek albo właśnie chociaż poniżej 10 stopni, żeby te stopy schłodzić troszkę. Fajnie to robi dzień. Czekaliśmy na pogodę. Udało się. Pogoda zamówiona w punkt. W sobotę robimy imprezkę powitalną dla gości, żeby ugościć inne Kluby, spotkać się z morsami i podobnymi freakami jak my. Natomiast już od niedzieli regularnie z Lublinanami startujemy i tak do końca zimy, a nawet do początku wiosny moczymy się, schładzamy. Szukamy zdrowia w zimnej wodzie - zapowiada Paweł Drozd, prezes Lubelskiego Klubu Morsów

Ani chłód, ani nawet Zalew Zemborzycki nie jest im straszny.

Czekamy, aż pojawią się przymrozki, żeby ten Zalew Zemborzycki był bardziej akceptowalny. Chociaż wyciągaliśmy badania mikrobiologiczne za kilka lat wstecz i tam w zimie się nic nie dzieje. Po pierwszych przymrozkach cały ten osad opada, ale wiadomo, wszystko jest kwestią osobniczą. Są ludzie, którzy narzekają na zapach, są ludzie, którzy narzekają na kolor, są ludzie, którzy narzekają w ogóle - dodaje mors.

Dla nich to sposób na odstresowanie się i po prostu frajda.

Po latach muszę przyznać, że najpierw robiliśmy to tylko dla tego koktajlu: adrenalina i endorfinki. To na początku uzależnia, tego człowiek szuka. Dopiero koło czwartego, piątego sezonu, po tych czterech latach gdzieś jakby to zwolniło i zacząłem szukać dalej, co można do tego dołożyć, jakieś ćwiczenia oddechowe, techniki medytacyjne, a całość skupia się w pojęciu mindfulness. Człowiek musi skupić się na tym, co dzieje się w jego ciele, kiedy zanurzy się w zimnej wodzie - opowiada Paweł Drozd.

Zwykli śmiertelnicy też mogą spróbować.

Już zapomniałem o tym, że to jest jednak duże wyzwanie na początku i ten lęk jest bardzo duży - mocno przerysowany zresztą przez głowę. Dlatego skupiamy się na tym, żeby wciągnąć nowych i nimi się zaopiekować. Na ostatniej kąpieli były trzy takie osoby. Jedna z nich bardzo fajnie zareagowała. Mieliśmy komplet, było napięcie, wszedł na adrenalinę, zanurzył się. Adrenalina zadziałała tak mocno, że zaczął hiperwentylację. Panika, 15 sekund, uspokoił oddech. Kolejne 15 sekund, endorfinki, wykwit na twarzy, wszystko mam udokumentowane zdjęciami. Pięknie. 30 sekund i przekrój tego, co się dzieje właśnie w tej zimnej wodzie. Poza tym mam nadzieję, że że uda się w końcu zrobić "Bieg na golasa", czekamy na powtórkę pierwszej edycji, kiedy było -10, a odczuwalnie było jeszcze niżej - podkreśla prezes Lubelskiego Klubu Morsów.

Morsy zapraszają na godzinę 12 w każda niedzielę na plażę Marina, a gdy Zalew zamarznie spotkać ich będzie można na tamie. Trzeba jednak pamiętać o zdrowiu, a tak zimne kąpiele nie są wskazane dla osób: z nadciśnieniem tętniczym, problemami kardiologicznymi, chorobami neurologicznymi czy psychologicznymi. Aktualne informacje oraz zapowiedzi wydarzeń można śledzić na profilu Lubelskiego Klubu Morsów na Facebooku tutaj.

Zobacz także naszą galerię zdjęć: Dla nich jest już lato! Lubelskie morsy wskoczyły do wody

Paweł Drozd, prezes Lubelskiego Klubu Morsów
Morsy i wojacy z dawnych lat, czyli pozytywnie zakręcony Plac Litewski
Lublin Radio ESKA Google News